Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Zjazd szlachty, czyli jak się bawi Valfden!
Evening Antarii:
Gdy Eve uniosła znudzony wzrok znad czerwonego wina, spotkała spojrzenie Gunsesa, zimne, wampirze, niedające zapomnieć o tym, że Cadacus jest bestią. Jego twarz nawet teraz, w blasku świec, przy miłym dla oka oświetleniu, wyróżniała się niespotykaną bladością, która u Eve budziła zawsze coś w rodzaju podziwu i uznania dla całej tej rasy.
Anielica powiedziała Safrze, by znalazła sobie inne miejsce. Elfka poszła kilka stołów dalej i tam bez skrępowania zajęła się pałaszowaniem kurzych udek. Miła odmiana zjeść coś, czego wcześniej samemu się nie przygotowywało.
Gunses:
Nawiązanie kontaktu wzrokowego wystarczyło, żeby Cadacus miał pewność, iż możliwa będzie rozmowa. Niestety byli w środku uczty, a nie byłoby taktowe opuszczanie jej w chwili, kiedy gospodarz trzyma się na nogach. Wampir uniósł więc puchar z krwią do góry i wzniósł toast
- Zdrowie gospodarza tych włości.
Mohamed Khaled:
- Dobra... Tematy polityki i wszystkiego związanego z tym odłóżmy na kiedy indziej. Teraz czas się bawić! Kazałem sprowadzić najlepsze trunki z ziem, najświeższe owoce. Częstujcie się! Pijcie ile chcecie!
Spojrzał na Marduke'a.
- Wasze zdrowie! - uniósł swój kielich zaraz po Cadacusie. Napił się.
- Co ode mnie chciałeś, Marduke?
DarkModders:
- Emm...
Jaszczura po prostu zatkało. Mieli rozmawiać o sojuszach, polityce a skończyło się jak zwykle na niczym. Machnął na to wszystko ręką po czym wziął kufel z piwem po to aby go dopić.
Nawaar:
- Zdrowie! Wtórował za wampirem krasnolud popił wódki razem z dwoma kobietami tej samej rasy. Jemu się takie podobały, iż miał taki gust i nikogo to nie powinno obchodzić! Kiellon po wypiciu opuścił damy kierując się z dwoma kieliszkami do Thema. Miał ważną sprawę a okazja nadarzyła się odpowiednia.
- Możemy porozmawiać?
Wręczył człowiekowi kieliszek pełny wódki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej