Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kontakty; do rąk własnych
Goris:
- Pewnie, przynajmniej nie poczuję jak mi odetną drugą dłoń.
Odebrał od ciebie manierkę i jednym duszkiem opróżnił całą. Widać po nim było, że był doświadczonym alhowojownikiem. Gdy oderwał usta od naczynia chuchnął, roztaczając gorzelnianą woń po całym pomieszczeniu. Otarł usta rękawem i oddał ci twoją własność.
- Dzięki, zacny trunek. Teraz jesteśmy gotowi.
I ruszył w stronę wyjścia.
Gedran:
Gedran odebrał manierkę, potrząsał nią mając jakąś nadzieje, ze coś zostało, lecz manierka okazała się pusta, zostało w niej jedynie kilka kropel alkoholu.
Oczywiście jakby inaczej, musiał wszystko wyżłopać. - pomyślał gniewnie, nie dając po sobie nić poznać.
Ruszył za mężczyzną w stronę drzwi.
Goris:
I poszliście. Długą drogą przez miasto. Dread, dla zabicia czasu, postanowił coś zagadać.
- Tak w ogóle to co cię tu przywiało? Oprócz chęci zarobków.
Gedran:
Mężczyzna nie lubił gadać o przeszłości, dlatego rzekł gniewnym tonem:
- Ni powinno cię to obchodzić.
- Załatwimy sprawę z bandytami i więcej się nie spotkamy.Nie mam, więc zamiaru tracić czasu z tobą na pogawędki, lepiej się rusz, gdyż chce mieć to już z głowy.
Goris:
- Ech, mogłem wszystkiego nie wypijać, może byłbyś bardziej rozmowny.
Widząc, że ciągnięcie cię za język nie ma sensu kontynuował drogę. Trafiliście do ciemnej ulicy. Nieoświetlona też była, jednak to było jedno z tych miejsc, gdzie straż bała się chodzić, a typy spod ciemnej gwiazdy miały swój dom. Ogólnie to ciemniejsza była jedynie rzyć maurena pod kołdrą w chacie bez pochodni w bezgwiezdną noc.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej