Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kryzys w Bogdańcu

<< < (19/22) > >>

Marduk Draven:
Dwie grupy ludzi szły tak przez las, tropikalny bór, w mroczną noc. Obydwoje z pojmanych rycerzy byli niesieni przez owy teren, dopóki wampiry nie doszły do jakiejś dużej, bardzo dużej skały. Jeden z nich coś na niej nacisnął. Duży fragment skały odsunął się. Z wnętrza śniło żółtawe światło, jakby od ognia. Gdy weszli, "drzwi", czy raczej wrota zasunęły się z powrotem. Ekipa ratunkowa, złożona z Maćka, Kiellona i Mohameda mogła wyjść z ukrycia.

Dravena i Rey rzucono na ziemię. Jaskinia była bardzo dobrze oświetlona, a także rozległa. Było w niej dużo typów, głównie ludzi, trochę orków i kilku wampirów. Najbardziej jednak wyróżniał się krwiopijca na jakby tronie. Draven przebudził się. Poznał, że nie miał przy sobie broni. Prócz srebrnego sztyletu w cholewie. Popatrzył na ranną, nieprzytomną Rey. Potem na osobę na tronie.
-Frost, jak mniemam.
Popatrzył na innych. Dużo ich było.

Nawaar:
Mauren w swoim naturalnym środowisku nie mógł rzucić się w oczy komukolwiek nawet krasnolud widząc tą czarną plamę do końca, nie był pewien kto stoi obok niego! Jedna z zalet bycia czarnym. Kiellon będąc przyczajonym za drzewami zauważył jak wampiry, które targały dwójkę towarzyszy zniknęli za ścianą skalną dobra okazja do wyjścia z ukrycia a do tego pełno owadów go atakowało kiedy stał w miejscu. Brodacz odganiając muchy nie mógł dokładnie stwierdzić jaki kamień trzeba naciskać, żeby wejść a to nie dobrze służyło ich sprawie tutaj z zebranych nikt nie widział w ciemnościach. Rycerz zwrócił się do Mohameda.
- Trza ich wziąć z zaskoczenia, bo w trójkę szturmem ich nie weźniem. Najpierw proponuje poszukać przełącznika a potem do boju.
Słaby plan wymyślony na poczekaniu, bo bogowie wiedzą ile będą się bawić z Mardukiem oraz kobietą. Tymczasem podszedł do ściany szukając przycisku ruszał każdą ze skał ściany, bo może było tam jakieś wybrzuszenie dobrze zamaskowane czy coś podobnego.

Mohamed Khaled:
Sprawdził stan swojego wyposażenia. Wszystko było w porządku.
Wysłuchał słów Kiellona i zastanowił się. Krasnolud miał wiele racji. Otwarta walka nie miała wiele sensu. Było ich po prostu zdecydowanie zbyt mało. Trojka  przeciw całej bandzie? I to wampirów? Musieliby być uzbrojeni w srebro. A on nienawidził tego kruszcu.
- Mogę spróbować ich podejść. Lata praktyki... Zrobiły swoje. Nie gwarantuje jednak,czy to się uda. Nigdy nie próbowałem podejść wampira. Ale.. Kto wie? Jestem w końcu czarny.

Nawaar:
- Z wampirami może być ciężko zwłaszcza, że mają nad nami przewagę. Kurwa będzie ciężko. Dał upust emocją już od dawna się w nim zbierały a dalej szukał tego przycisku. - Cóż jakoś musimy ich najpierw wybawić, bo innego sposobu nie widzę. Powiedział całkiem poważnie.

Marduk Draven:
Przy którymś dotknięciu Kiellona, jakiś element skały ze zgrzytem wsunął się w głąb wielkiego głazu. Coś zaczęło zgrzytać, burczeć i wydawać przeróżne odgłosy, przy tym jakiś element skały zaczął się odsuwać na bok, dając widok do środka. Był to wyryty w skale korytarz, oświetlony gęsto usianymi pochodniami, rozstawionymi na uchwytach wbitych w skałe. Było też drewniane krzesło, na nim spał chrapiąc bandyta. Obudził się, łypiąc oczami po przybyszach.
- Co jest kutwa? - mruknął wyciągając sztylet.
Zbyszko szybko doskoczył do niego, dobywając sztyletu. Szybkim ruchem wbił go w gardło zbira. Nie podobało mu się to, lecz było to konieczne. Korytarz wyrzeźbiony w skale skręcał w lewo.

Rey się przebudziła.
-Czego chcesz? - padło z ust Marduka.
- Ekkerund, kiedy jeszcze byłeś jeszcze gdy byłeś rekrutem. Zabiłeś mi brata. Przyszedł czas zapłaty. - odrzekł Frost.- A ona? - dopytał.
- Rzuciła mu się na pomoc. - odrzekł jeden z tych którzy ich pojmali.
- Ahhh. Niepotrzebna nam. Zabić.
-Zostaw ją! - warknął rycerz.
- Marduke. Nie martw się...- powiedziała. - Kocham Cię. - powiedziała. Chwilę potem sztylet wampira poderżnął jej gardło. Posoka strzeliła. Ona jednak była spokojna.
Kiellon, Mohamed i Zbyszko usłyszeli echo wściekłego krzyku.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej