Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Rasher swe dziatki pozna - Emerick

<< < (5/33) > >>

Zaidaan:
Emerick postanowił z powrotem usiąść na miejsce kontynuując rozmowę. - Ciekawe nie wydzierałem się, obrażałem też nie, podawałem ci opcję trochę boleśniejszą od podstawowej. Będę miał problemy? Naślesz na mnie kolejnych ćpunów lub pijaków? Hah - Uśmiechnął się i mówi dalej - Ja bym na twoim miejscu przejmował sobą i grzecznie powiedzieć mi gdzie ta osoba jest, ty uratujesz skórę i nikt się nie dowie, że cokolwiek mi powiedziałeś. Bo jeśli go nie znajdę to będę musiał się posłużyć tobą. Utnę te twoje włosy i mieczem zrobię na twojej twarzy jaszczurkę, zaczniesz w końcu mówić gdzie go znajdę? Rozejdziemy się w spokoju ja się z nim spotkam a ty dalej będziesz prowadził swój interes. - Napił się kolejnego łyka piwa że swojego kufla.

TheMo:
- W jaki jeszcze sposób mam ci powiedzieć "wypierdalaj", żebyś dał mi spokój? Jeśli myślisz, że ci coś powiem to się grubo mylisz!

Zaidaan:
Emerick nie mając innego wyjścia, a także nie chcąc stracić swojej może jedynej możliwości na odnalezienie oprycha wstał energicznie, złapał dilera za ubranie i rzucił nim do tyłu tak, że aż kaptur spadł mu z głowy i wywrócił się z krzesłem. Nie zwlekając podszedł szybko do niego, zacisnął pięść i pobił go po twarzy. Nikt się tym nie przejął gdyż w tej karczmie takie bójki to codzienność a ludzie, których wskazał rzezimieszek byli pod wpływem alkoholu i narkotyków co nie pozwalało im na walkę. Kontynuując bójkę ponownie Emerick złapał go za ubranie ustawił go w pozycji siedzącej i pchnięciem ręką o głowę uderzył nią o stół obijając go bardziej, następnie złapał go za włosy i wycofał oraz ponownie uderzył go twarz wywalając go na podłogę, przykucnął przy nim. - Będziesz w końcu gadał czy nadal będziesz zgrywał twardego? - Diler był na tyle pobity, że raczej nie jest już taki pewny siebie jak kilka chwil wcześniej.

TheMo:
Gdy się praliście, jedynie karczmarz się wtrącił
- Jak coś rozwalicie to płacicie z własnej kieszeni!
Oprócz tego, zgodnie z twoimi przewidywaniami, wszyscy mieli gdzieś twoją walkę. Æpuny były zajęte patrzeniem się w płomień świecy, a wielkolud gdzieś się ulotnił. Diler wypluł krew z rozwalonej wargi.
- Coś ty za jeden, że ci tak na nim zależy?
Kątem oka spostrzegłeś, że sięga pod pazuchę i wyjmuje niewielki nożyk, by odpowiedzieć na twoje zagranie.

Zaidaan:
Emerick zignorował słowa karczmarza, patrzył tylko uważnie na dilera, -  Ten, który... - widząc, że robi coś podejrzanego a dokładnie sięga właśnie pod pazuchę szybkim ruchem złapał za jego rękę, wstał i silnym uściskiem złapał za rękę oprycha, diler jedynie głośno zawył z bólu, rozluźnił rękę i upuścił nóż obok.( W końcu to był zwykły opryszek, który nie był dość silny i twardy.) Następnie szybko drugą ręką złapał za niego i przystawił mu do gardła oraz przygniatając butem drugą rękę dilera. - Ty sukinsynu! Bez sztuczek tutaj, gadaj psia jego mać gdzie go znajdę, rozumiesz? I gówno obchodzić cię powinno kim jestem! - przybliżył bliżej koniec ostrza do gardła oprycha.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej