Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Gruzy Mrocznego
Elrond Ñoldor:
- Znajdą się. Jak głodni to się sami obsłużcie, ja tu muszę posprzątać - odpowiedział wyrzynając szmatę nasiąkniętą krwią.
Elrond stał na podwórzu i palił ciała. Szkoda by było, gdyby jeszcze wilki zwaliły się karczmarzowi na głowę. Sam wcześniej obszukał jeszcze ciała. Znalazł resztę sztyletów i mieczy, a także naboje herszta. Miecze oddał chłopom, a sztylety, pistolety i naboje załadował na dorożkę.
// Dorożka:
10x
Nazwa broni: sztylet bandyty
Rodzaj: sztylet
Typ: jednoręczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuty z 0,62kg stali Valfdeńskiej o zasięgu 0,3 metra. Skorodowany.
1x
Nazwa broni: sztylet podżegacza
Rodzaj: sztylet
Typ: jednoręczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuty z 0,62kg stali Valfdeńskiej o zasięgu 0,3 metra. Skorodowany.
2x
Nazwa broni: pistolet podżegacza
Rodzaj: pistolet skałkowy
Obuch: 15 + obuch materiału pocisku
Opis: Wykonany z 0,57kg stali Valfdeńskiej i 0,37kg drewna o zasięgu do 50 metrów. Skorodowany.
48x
Nazwa amunicji: żelazny nabój
Rodzaj: nabój
Obuch: 23
Wytrzymałość: 25
Opis: Wykonany z 0,01kg żelaza i 0,0075kg niebieskiej rudy.
2x
Nazwa: srebrny pierścionek
Wartość: 30 grzywien
2x
Nazwa: pozłacany kolczyk
Wartość: 30 grzywien
1x
Nazwa: naszyjnik z pereł
Wartość: 50 grzywien
80 grzywien
Rodred:
Ja siedziałem sobie na ladzie i dla zabawy i treningu układałem rzeczy telekinezą. Kiedy skończyłem przygotowałem jakiś szybki posiłek dla mnie i towarzysza. Następnie wyszedłem na zewnątrz. Skrzywiłem się gdy smród palonych ciał wypełnił moje nozdrza. - Choć jeść i spać. ÂŻebyśmy nie dojechali tam jak zombie.
Elrond Ñoldor:
- Prawda - odpowiedział i wrócili do karczmy. Po szybkiej wieczerzy udali się na spoczynek. Elrondowi jak zwykle śniły się tuż nad ranem różne głupoty. Koniec końców obudził się skoro świt jeszcze przed Rodredem.
Rodred:
Chyba byłem bardziej zmęczony niż mi się wydawało. Zrzuciłem szaty i walnąłem się na łóżko zasypiając natychmiast. ÂŚpię twardo i zapowiada się że długo.
Słońce już nie śmiało wychylało się zza horyzontu zaglądając przez okna karczmy. Ptaki na tle czystego nieba wesoło ćwierkały zapowiadając piękny dzień. Poranek jest przyjemnie chłodny i sielankowa atmosfera wypełniała cały lasek... Cóż przynajmniej do momentu aż się nie wejdzie do karczmy, gdzie zgnilizna i krew które wsiąkły trochę w deski nadal dawały o sobie znać.
Elrond Ñoldor:
Elrond w końcu wygramolił się z łóżka i od razu je zaścielił. Zszedł na dół. Karczmarz podał im obfite śniadanie, które zjedli nieśpiesznie. Na drogę dał im kilka bochnów chleba, 2 kręgi sera i trzy butelki wina. Oczywiście za nic nie chciał pieniędzy, twierdząc że za pomoc i uzdrowienie są droższe od czegokolwiek co ma w karczmie. Zaprzęgli Bucefała i ruszyli w dalszą drogę.
Po jakimś czasie dojechali do skraju dżungli.
- Coraz bliżej celu...
// Dorożka:
4x
Nazwa: bochen chleba
Opis: 30'sto centymetrowy swojski bochen chleba
2x
Nazwa: ser
Opis: krąg sera o średnicy 30 centymetrów
3x
Nazwa: wino
Opis: 1 litr wina w butece
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej