Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Swiętokradztwo
Rikka Malkain:
Skok się udał, ale miałeś dużo szczęścia. Oczywiście nie dlatego, że udało ci się dosięgnąć krawędzi! Dlatego, że na ulicy nie było żadnej osoby mogącej zaniepokoić się twoim wyczynem. Jedyną, która widziała całą sytuację, była starowinka siedząca w oknie po drugiej stronie ulicy. Ona jednak nie była pewna, czy to rzeczywiście jakiś paskudny rabuś, czy może jej kiepski wzrok spłatał jej takiego figla. W każdym razie znalazłeś się na podwórzu. Na wprost widziałeś drzwi do domu, zaś po prawej wejście do jakiejś sporej przybudówki. Wyglądało to na prywatną stajnie. Na parterze było też kilka okien.
Mohamed Khaled:
Na początku postanowił pójść do przybudówki i tam się rozejrzeć. Spojrzał też na okna na parterze sprawdzając, czy są może otwarte, albo chociaż delikatne uchylone.
Otarł się delikatnie rękami, by chociaż trochę się rozgrzać. Hemis nie było jego ulubioną porą mimo, że to właśnie wtedy kwitł świat przestępczy. No ale cóż.. Kto lubi zimę? Prócz dzieciaków, rzecz jasna.
Ja - odezwał się głos w głębi duszy
Proszę, proszę... Kto się odezwał po tak długim czasie nieobecności? - prychnął w myślach Kruk. - Już myślałem, że sobie odpuściłeś.
Chciałbyś, co?
Twoi pobratymcy leżą na polach Valfden. Twoja armia została pokonana. Jesteś teraz już nic nie wartym psem.
Kiedyś i tak się przekonacie o naszej potędze
Fajne masz marzenia, wiesz? Zajebiście nierealne.
Rikka Malkain:
Drzwi do przybudówki były zamknięte, a w środku usłyszałeś rżenie konia. Zamknięte szczelnie były też wszystkie okna na parterze. Gdy kręciłeś się koło stajni, usłyszałeś ciche skrzypnięcie za plecami. To drzwi do posiadłości właśnie się otworzyły. Ze środka wyszedł barczysty ork.
-Ej! A pan czego tu szuka? To prywatna posesja!
Mohamed Khaled:
//Jak daleko się ode mnie znajduje?
- Zostałem tutaj wysłany przez "samą górę", jeśli wiesz, o co chodzi. Mam sprawdzić i wycenić tą posiadłość. Chodzą plotki, że ktoś chce to kupić...
//Perswazja.
Rikka Malkain:
-ÂŻe co? Ale nikt nie che jej sprzedać! Nie rozumiem, o czym pan mówi. W tej sytuacji jestem zmuszony pana wyprosić.
Ork podszedł bliżej i z kamienną twarzą wskazał ci palcem na bramę, która przecież była zamknięta...
-Zaraz... Jak?
//W tej chwili dzielą was jakieś dwa metry.
///Ork nie ma żadnej broni, pancerza, ani dodatkowych umek. Ot, cywil.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej