Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Swiętokradztwo
Mohamed Khaled:
- Czekam więc - mruknął.
Czekał aż dojadą do celu. Będzie musiał się rozejrzeć.
Rikka Malkain:
//Wiadoma rzecz, wokół nie ma żadnych drzew. Są za to inne budynki.
-To tutaj. Wysiada pan, czy jedziemy dalej?
Zapytał Fagot. Spodobała mu się możliwość zarobienia kilku dodatkowych monet, ale domyślił się że nie masz względem Pella najlepszych intencji. Chciał mieć z tą sprawą jak najmniej do czynienia.
Mohamed Khaled:
- Wysiadam. Masz tutaj... napiwek - rzucił mu niewielką sakiewkę z dwudziestoma grzywnami. Zarobił już łącznie 30!
Zatrzymał się przed domem... ÂŻadnych drzew. Tylko inne domy. Może mógłby przejść dachami? I potem dostać się tutaj? Musiał wszystko dokładnie przemyśleć.
-30grz.
Rikka Malkain:
Sakiewka wywołała na twarzy Fagota uśmiech od ucha do ucha. Mężczyzna wysadził cię przed wskazanym przed chwilą domem i szybko odjechał zostawiając cię samego. Przedostanie się do środka posiadłości dachami nie wchodziło w grę, bo okoliczne domy były za bardzo oddalone. Dwa okna, które widziałeś na parterze z prawej strony były natomiast za małe by się nimi przecisnąć. Mur miał wysokość dobrych dwóch metrów, a wejścia chroniła drewniana brama. Wrota wyglądały na solidne i dobrze zamknięte.
Mohamed Khaled:
Dwa metry wysokości muru. Da radę to przeskoczyć, jeśli dobrze się rozpędzi i wyskoczy w odpowiednim momencie. Wszak jednak, musiał uważać, by nie przywitać ściany. Byłoby to nad wyraz bolesne spotkanie.
Cofnął się kilka kroków, po czym zaczął biec w stronę muru. Gdy znalazł się w odpowiedniej odległości, odbił się od ziemi i wyciągnął ręce, by w razie czegoś złapać się krawędzi.
//Używam akrobatyki pozwalajacej mi skończyć wzwyż max. 2 metry.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej