Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Trzewia Ziemi

<< < (10/13) > >>

Rikka Malkain:
-To przecież nie są małe stworzenia, więc raczej nie korzystają z węższych korytarzy.
Odpowiedziała wampirzyca. Po jakimś czasie, kiedy minęli miasto, wjechali bryczką do lasku który rozciągał się nieopodal. Przez las ten prowadziła droga, którą pojazd dotarł do podnóża niewielkiego wzniesienia. Na szczycie stała stara i zaniedbana kapliczka jednego z bogów, ale to nie do niej przybyli podróżni. Po drugiej stronie górki znajdowało się wejście do jaskiń. Rikka i Kenshin zeszli z bryczki i odnaleźli grotę. Otwór był całkiem spory. Miał przynajmniej dwa metry wysokości i kilka szerokości. W środku nie było widać absolutnie niczego.  Panowała tam kompletna ciemność i nie dochodziły stamtąd żadne dźwięki.
-Bestie raczej nie siedzą zaraz za progiem, więc pewnie będziemy musieli zejść w głąb. Chyba, że chcesz je jakoś wywabić na zewnątrz. Nie wiem jak najlepiej się za to zabrać. Od teraz ty przejmujesz pałeczkę, druidzie.

Kenshin:
Para nietypowych towarzyszy jechała dalej mijając miasto bryczka dzielnie się przemieszczała pomimo takiej pogody w końcu natrafili na las tak samo spokojny jak ten wcześniej, wiec bez przeszkód pojechali dalej w stronę wzniesienia gdzie stał pomnik jednego z bogów potem minęli to uszkodzone dzieło czyiś rąk, by znaleźć się za pagórkiem gdzie rozciągała się jaskinia! Cel ich podróży dla, którego podróżowali tyle klinometrów. Kenshin zatrzymał pojazd przywiązując konie następnie rozejrzał się dookoła wszędzie była nieprzenikniona ciemność a do tego ta cisza taka dziwna, obca przez nią narastało tylko napięcie. Jednak ork był gotów na wyzwanie, więc widząc dość szeroki tunel dobył łuku oraz jednej mithrilowej strzały i powiedział stojąc nad wejściem do tunelów od teraz on przejął pałeczkę.
- Mogłabyś wejść i zrobić szybki rekonesans. Ja oczywiście udam się za tobą będąc Cię osłaniać, bo wybawiać je na powierzchnie nie jestem aktualnie w stanie, bo nie mam środków. Mimowolnie wzruszył ramionami i oczekiwał odzewu wampirzycy widzącej w ciemności.

Rikka Malkain:
-Panie przodem? Cwanie.
Rikka niespiesznie weszła do środka rozpływając się w ciemnościach. Jak na razie nie odnotowała żadnego niebezpieczeństwa, dlatego zawołała orka za sobą. Znajdowała się w całkiem przestronnym korytarzu, który prowadził gdzieś w dół, pod ziemię. Ze swojego miejsca dziewczyna nie widziała jednak dokąd dokładnie, bo ów korytarz zakręcał już kilka metrów przed nią. Było tutaj chyba równie chłodno co na zewnątrz, ale za to nie wiało.
-Nic nie widzę. Skały, trochę śmiesznych grzybków pod ścianami, nacieki i kilka tych kamiennych sopli. O, i mech. Musimy iść do przodu.

Kenshin:
Kenshin na zgryźliwą uwagę uśmiechnął się pod nosem. Ork ruszył za kobietą, która natychmiast go zawołała oczywiście nic na początku nie było, ale druid gotów był wystrzelić strzałę w ciemno. Wiadomość nie była najlepsza, gdyż muszą iść dalej a im bardziej w głąb tym trudniej będzie ewentualnie uciekać albo walczyć tunele są niezwykle niewygodnymi miejscami idealnie pasującymi do krasnoludów.
- To idziemy dalej nic tu po nas. Ruszaj jestem tuż za tobą.
Powiedział w miarę cicho, żeby nie pobudzić mieszkańców tutejszych tuneli a zaskoczenie będzie wspaniałą taktyką na takie stworzenia, które można ściągnąć jednym strzałem w łeb.

Rikka Malkain:
Po kilku chwilach wzrok orka zdążył już przyzwyczaić się do ciemności, jednak w dalszym ciągu dostrzegał niewiele więcej jak tylko czubek własnego nosa. Wampirzyca zaś widziała wszystko równie dobrze jak za dnia, chociaż żaden z oczekiwanych potworów jeszcze się nie pokazał. Schodząc naturalnym korytarzem w dół dwójka towarzyszy dotarła do większego pomieszczenie. Stało tu kilka starych sarkofagów. Słowa wyryte niegdyś na ich płytach zdążyły się już dawno zatrzeć, dlatego Rikka nie mogła odczytać zapisanych przed laty imion. Prócz czterech grobów nie było tutaj nic więcej wartego uwagi. Był za to dwa przejścia do dalszych części jaskiń. Kenshin wprawdzie ich nie widział, ale czuł przepływ powietrza wskazujący położenie przejść. Nagle, z korytarza po lewej stronie do pary grotołazów amatorów dobiegł hałas osuwających się kamieni. Jakby coś ciężkiego przemieszczało się tam w ciemnościach. 

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej