Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Trzewia Ziemi

<< < (8/13) > >>

Rikka Malkain:
Szczerze powiedziawszy Rikka miała nadzieję, że po bitwie na długo będzie miała spokój od zajmowania się rannymi. Tymczasem trupy znad Amertodonu nie zostały jeszcze porządnie uprzątnięte, a ona znów musiała sięgnąć po narzędzia cyrulika. Gdy cięta nożem dziewczyna upadła, a ork ruszył w pościg za jej agresorem, Rikka podniosła się i wyszła na środek pomieszczenia. Dziewczyna ciągle leżała na podłodze łkając cichutko, zaś z jej pleców sączyła się krew. Po powrocie Kenshina wampirzyca uklękła przy rannej i otworzyła skórzaną torbę, którą miała przewieszoną przez ramię.
-Nie ruszaj się.
Poleciła, po czym wyjęła ze swojego podręcznego zestawu medyka zakrzywione nożyce do ubrań i szybko rozcięła prostą suknię dziewczyny od szyi po pas. Teraz mogła odsłonić plecy. Szrama była dość długa, ale raczej płytka. Wampirzyca szybko przemyła ją na całej długości kawałkiem opatrunku zwilżonym czystą wodą, którą również miała przy sobie. Później zdezynfekowała ranę by przypadkiem nie dopuścić do zakażenia, na co pacjentka zareagowała głośniejszym płaczem.
-Spokojnie.
Rikka przeszła do zakładania opatrunków. Robiła to z zakasującą wprawą, jak gdyby była to dla niej czynność codzienna, wykonywana już wcześniej setki razy. Cóż, po części to prawda. Po kilku chwilach dziewczyna mogła już ostrożnie podnieść się i usiąść na podłodze. Ciągle była w szoku, dlatego wampirzyca pomogła jej wstać i przystawiła krzesło.
Ork zdążył już zaś uwolnić rodziców jasnowłosej, którzy teraz podbiegli do córki. Z początku chcieli chwycić ją w obcięcia, ale szybko przypomnieli sobie o jej ranie. Musieli więc zadowolić się całusem w czoło i ściśnięciem swojej latorośli za dłonie. Wyglądało na to, że dla tej rodziny koszmar właśnie się skończył. Przynajmniej na dzisiaj. Musiało minąć trochę czasu, nim cała trójka przypomniała sobie o obecności orka i wampirzycy. Pierwszym słowem było oczywiście „dziękuję”. Rikka wzruszyła na to ramionami myśląc już o czym innym. Znaleźli się tutaj przypadkiem i gdyby była sama, sprawy mogłyby potoczyć się nieco inaczej. Teraz jednak było to już nieważne. Zabójczyni zezłościła się na bandę grasantów, bo przez nich straciła czas, który normalnie poświęciłaby na odpoczynek w gospodzie. Niestety trupy raczej niewiele będą sobie robić z jej złości, dlatego dała sobie z tym spokój i usiadła na stoliku. Zawsze muszą wystąpić jakieś problemy, to już chyba był standard. Dobrze, że przynajmniej udało im się z tym uporać w całkiem niezłym czasie i wyszli z tego zdarzenia bez szwanku.

Kenshin:
Ork sprawnie uwolnił rodziców małej dziewczynki, którzy zapominając o bożym świecie ruszyli do swojej córki. Kenshin właściwie wszytko to rozumiał nader dobrze dlatego nawet nie interweniował jeno stał i się przyglądał scenie. W tym czasie podniósł jedno z krzeseł i usiadł na nim uspokajając swoje emocje stając się na nowo sobą. Ludzie oddani swojej radości z odzyskania wolności oraz dziecka w końcu zwrócili uwagę na wybawicieli choć nie poszło to po myśli orka, gdyż dziewczę zostało zranione, ale wszystko skończyło się dobrze i tymczasem powinni żyć w spokoju na słowa dziękuję Kenshin odpowiedział.
- Przepraszam, że tak to wyszło. Opuścił głowę na dół w akcie swojej porażki, bo chciał aby wszyscy wyszli cało niestety życie ma swoje własne scenariusze. - Na szczęście wszystkie zbiry nie żyją, więc możecie czuć się bezpieczni.

Rikka Malkain:
-Przepraszam?! Ocaliliście nas! Gdyby nie wasza pomoc... Wolę nie myśleć co stałoby się z Klarą. I z nami. Dziękujemy raz jeszcze. Możecie odpocząć tyle czasu, ile jest wam potrzebne i zabrać stąd co chcecie. Nie mamy wiele, ale podzielimy się wszystkim.
Mówił ojciec rodziny. Rikka rozejrzała się. To, że są biedni było bez wątpienia prawdą. No, ale przynajmniej mogą odpocząć. Ciekawe, czy bandyci mieli przy sobie coś wartego uwagi? Wampirzyca postanowiła to za moment sprawdzić. Na razie zebrała tylko ich broń. Przyjrzała się tym narzędziom uważnie, bo trzymała pistolet w dłoni po raz pierwszy w swoim życiu. Rzecz była ciekawa i strzał z niej pewnie powaliłby byka, ale jak na jej gust coś takiego robiło za dużo hałasu. Mimo tego ani myślała zostawić to w gospodzie. Na podobne zabawki zawsze znajdzie się kupiec. W sumie podniosła cztery sztuki broni. Dwie wetknęła za pas, by za chwilę schować je na bryczce. Pozostałe chciała wręczyć Kenshinowi, dlatego teraz wyciągnęła ręce, w których trzymała pukawki, w stronę orka. Podział łupów musi być sprawiedliwy! Tak to już miała w zwyczaju.

Kenshin:
- Chciałem, żeby to potoczyło się inaczej. Tłumaczył się nadal, ale dał za wygraną i przestał. Kenshin siedział nie ruszając się z miejsca wtedy podeszła Rikka z pistoletem w dłoniach uczciwie dzieląc się łupem, lecz dla orka ta broń miała dla niego słabą wartość. - Nie dziękuję jakoś nie przepadam za tą bronią weź sobie jeśli ją chcesz. Druid odpoczął psychicznie i zabrał się za zbieranie swoich rzeczy czyli wardynę oraz nóż dzięki, któremu będzie mógł oskórować zwierzynę na jaką otrzymał zlecenie. Mając już wszystko gotowe podszedł do jednego z martwych grasantów odpinając od zwłok jednego szablę katana to nie była, ale podobna w każdym razie mógł ją z powodzeniem przetopić do tego wziął garść naboi, które wiedział komu będzie mógł zaoferować. Emocje opadły a on poczuł się szczęśliwy z tego, iż rodzina cało jest w komplecie, lecz wtedy zaburczało mu brzuchu.
- Karczmarzu masz jakąś ciepłą strawę? Od tego wszystkiego zgłodniałem nawet zapłacę jeśli trzeba będzie. Kończąc usiadł przy stoliku oczekując pozytywnej odpowiedzi.

Zabieram :

Nazwa broni: szabla grasanta
Rodzaj: szabla
Typ: jednoręczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuta z 1,19kg stali Valfdeńskiej o zasięgu 0,8 metra.

50x żelazny nabój

Nazwa amunicji: żelazny nabój
Rodzaj: nabój
Obuch: 23
Wytrzymałość: 25
Opis: Wykonany z 0,01kg żelaza i 0,0075kg niebieskiej rudy.

Rikka Malkain:
Karczmarz rzecz jasna szybko rzucił się do kuchni i zabrał za przygotowywanie jedzenia. Kobieta natomiast odprowadziła córkę do pokoju na górze. Niedługo później ork, wampirzyca, oraz małżeństwo usiedli wspólnie przy stole. Ku zaskoczeniu właścicieli gospody, Rikka nie chciała nawet spróbować gulaszu. Dziwna dziewczyna pomogła im jednak przeżyć przygodę z bandytami, dlatego jakoś wybaczyli jej tą zniewagę. Później trzeba było zająć się czymś znacznie mniej przyjemnym, to znaczy uprzątnięciem ciał. Niestety, grasanci nie mieli przy sobie żadnych pieniędzy ani kosztowności. Widać im również gorzej się ostatnio wiodło. Po uporaniu się z tym zadaniem nie było już sensu wznawiać podróży. Zaczęło zmierzchać, a na zewnątrz rozpętała się prawdziwa zamieć śnieżna. Niespodziewanie Hemis dał o sobie znać zatrzymując podróżnych na noc w uratowanym przez nich przybytku. Zarówno Kenshin, jak i Rikka, otrzymali za darmo czyste pojedyncze pokoje w których mogli się przespać. Wampirzyca spędziła ten czas na próbach zrozumienia działania pistoletu, ale ciężko było jej dojść do czegoś konkretnego. Krasnoludzkie umysły były równie zakręcone jak ich długie brody. Rikka dowiedziała się, że wszystkie pistolety pochodzą z Ekkerund. To dobrze, przynajmniej nie znalazła jakichś tanich podróbek. Po rozłożeniu jednego egzemplarza na części i ponownym złożeniu, złodziejce znudziła się ta cała zabawa. Siedząc w oknie czekała, aż znowu będą mogli wrócić na trakt. Gdy nadeszła właściwa pora, wraz z Kenshinem pożegnali rodzinę i wsiedli na bryczkę. Musiało minąć jeszcze kilka godzin, nim wreszcie zbliżyli się do celu podroży.
Kruczy Wał, wielki mur okalający całą gminę Ombros, był stąd aż nadto widoczny. Trakt z Efehindonu prowadził ich prosto do głównej bramy.

//Lokacja:
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Kruczy_wa%C5%82

///Wszystko co tutaj zabraliśmy otrzymuje status "Uszkodzony".

W takim razie ja zabieram...

Nazwa broni: uszkodzony pistolet grasanta X4
Rodzaj: pistolet skałkowy
Typ: jednoręczny
Obuch: 15 + obuch materiału pocisku
Opis: Wykonany z 0,57kg stali Valfdeńskiej i 0,37kg drewna o zasięgu do 50 metrów, uszkodzony

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej