Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Ostatnie polowanie na demony
Izabell Ravlet:
Elfka sprawnie wskoczyła na wóz i usadowiła się możliwie wygodnie przy mężczyźnie. Samotna myśl, by wtulić się w jego ramię przemknęła jej po umyśle. Szybko odrzuciła ją, uznając za niedorzeczną. Wiedziała, że teraz musi być chłodniejsza i bardziej wyrachowana niż kiedykolwiek. To jednak kłóciło się z częścią jej cech charakteru.
Tymczasem para zdążyła sprawnie dotrzeć do bram miasta i przekroczyć je. To wytrąciło Izabell z rozmyśleń.
- To gdzie właściwie jedziemy? - zapytała. - Twierdziłeś, że masz jakiś pomysł - dodała z zaciekawieniem.
Gunses:
- Nie było Cię w sali obrad. Część demonów dostała się na wyspę przez pustą warownię Mealdur Aernh i wąwóz Uvekh. Teraz jest hemis, na północy panują złe warunki pogodowe, co może sprawić, że ocalałe i zdziesiątkowane oddziały będą trzymały się nizin i przełęczy Ando Numenor. Tam chciałbym się udać, ale chętnie wysłucham Twoich sugestii.
Izabell Ravlet:
- Nie, nie było mnie w sali obrad. Nie zostałam tam wezwana, zresztą marny ze mnie strateg. Pojawiłam się tam tylko na chwilę z wiadomością dla Ciebie, ale tak łatwo dostałam się tam tylko dzięki znajomościom. Strach pomyśleć, co by było, gdybym była opętana i mogła namieszać w szykach Valfden. Dopiero teraz miłościwie nam panujący Dragosani nadał mi tytuł szlachecki i ziemie, słyszałeś zresztą, stałeś obok na festynie - mówiła, wstawiając uśmiech w stylu "no po co Ci ja to mówię, przecież wiesz". - Będę musiała także zainteresować się trochę geografią naszej wyspy. Nie wiedziałam nawet, gdzie jest ta cała gmina Polamin. W związku z tym zaufam Twojemu pomysłowi, gdziekolwiek nas on poprowadzi - odparła.
Droga płynęła spokojnie. Elfka i wampir mijali tylko czasami ludzi uciekających przed głodem i chłodem do stolicy.
Gunses:
Gunses powoził, konie szły raźno do przodu. Było trochę zimno, a furgon był pusty. Maureny miały więc możliwość szybkiego roku co rozgrzewało ich ciała. Wampir spojrzał na dziewczynę. ÂŚmiertelniczki z rzadka go interesowały, a jak już, to w tym przyziemnym, rzekłoby się, instynktownym odbiorze. Dziewczyna jednak był mu bliska z czasów pewnego polowania, toteż miała kilka plusów więcej.
- Nie jest Ci zimno? - zapytał zauważając, że ma na sobie tylko koszulę, spodnie i buty. A była zima. Lejce zapętlił o słupek, wstał z kozła i ściągnął z ramion wilki, bawełniany płaszcz z kapturem. Podał go elfce
- To pamiątka, jeszcze po Zgromadzeniu Cienia...
//: Przekazuję:
Nazwa odzienia: Płaszcz Zgromadzenia Cienia
Rodzaj: płaszcz
Typ: ubranie
Wytrzymałość: 1
Opis: Uszyty z 0,03kg bawełny.
Izabell Ravlet:
Elfka przyjęła płaszcz z ulgą.
- Troszczysz się o mnie bardziej niż ja sama - odrzekła, dziękując skinieniem głowy. - Znowu... - dodała i mimowolnie się zarumieniła, wspominając to samo polowanie. Założyła płaszcz.
Kilka godzin drogi minęło spokojnie, konie zaczynały po woli się nużyć. Wampir i elfka rozmawiali lub milczeli, każdy przeżywając podróż po swojemu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej