Jeźdźcy jechali powoli, mozolnie mijali uchodźców wracających do swych domów w takie mroźne dni pewnie mięli już dość przebywania na terenie stolicy i chcieli wrócić na swoje włość właściwie tym się nie dziwił, ba nawet rozumiał dobrze, że chociaż mięli ciepłą odzież, ale do tego doszli jeszcze rycerze, najemnicy i służby porządkowe. Kiellon na widok ciał nawet się nie poruszył, bo widział już wiele na Zuesh i oraz pod Amertodonem. Dwie walki go zahartowały, ale w nocy już zawsze będzie miał koszmary rozwalonych ciał ludzkich oraz wojsk sprzymierzonych. Takich obrazów nie da się wymazać natomiast zapach zwłok był trochę dokuczliwy dla niego nie raz pocierał swój nos, jakby go swędział. Więc tak pachnie palone ciała demonów. Po myślach chwilę smród był wyczuwalny a im bliżej mostu tym gorzej, ale właściwie dobrze, iż ktoś się tym zajął a nie zalegają zwłoki na terenie oddając się powolnemu gniciu choć widok go cieszył tak jak każdego rycerza Zartata.