Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wojna o Valfden: O jeden most za daleko

<< < (19/52) > >>

Nawaar:
- Niestety otrzymamy jedynie czas, który trzeba będzie bardzo dobrze wykorzystać. Potwierdził słowa Kazia i Marduke. Krasnolud pogładził się po brodzie bardzo lubił tą czynność, bo wtedy mógł się na spokojnie zastanowić oraz myśleć o różnych rzeczach czasami nawet zawieszał się długo zapominając, o świecie jednak w końcu się wybudził i rzekł. - Z tego wynika, że jeszcze nie jedna walka przed nami, jeśli nie odeprzemy ataku czeka nas większa batalia o stolice i to będzie gorsze od tego co widzieliśmy na Zuesh wtedy dostaliśmy łupnia, że głowa mała, ale taki kubeł zimnej wody powinien nas ocknąć do poradzenia sobie teraz, aby nie powtórzyć takich samych błędów. Powiedział co wiedział nadal głaskając swoją brodę, która ładnie wyglądała, ale mimo wszystko noc była dziwnie spokojna a księżyc świecił jasno nie zwiastując niczego groźnego. Kiellon nawet nie poczuł się zaniepokojony po prostu zwyczajna noc jak każdego dnia. Armii demonów nie było słychać ani tym bardziej widać, co było dość dziwne w końcu miało być ich wiele, ba tysiące nawet a tu cisza może zmieniły kierunek przemarszu? Pozostała nadzieja w zwiadowcach, którzy ruszyli jakiś czas temu oby oni mieli jakieś informacje dotyczące tego wszystkiego.

Rikka Malkain:
Ohyda. Ohyda i porażka. Nawet jeśli uda jej się dojść do nietoperzy przed pająkami, nie zdoła uratować ich wszystkich. Wiadomym już było, którzy valfdeńczycy zostaną pierwszymi ofiarami tej bitwy. O ile do jakiejś bitwy dzisiaj dojdzie. Jeśli chodzi o samą Rikkę, to jasnym było że jej pierwsza misja jako zwiadowczyni sił królestwa również nie poszła, delikatnie mówiąc, najlepiej. Mimo tego podjęła próbę uratowania części wampirów. Dopadła pierwszego nim zrobiła to czarna chmara i korzystając z ukrytego ostrza szybko zabrała się do jego oswobadzania. Prędko się z tym uporała. Cały czas miała na oku zbliżające się pająki, by razie czego samemu zdążyć uciec na górę. Nie miała najmniejszej ochoty dać się żywcem pożreć. Jeśli wampirzycy nie uda się dotrzeć w porę do pozostałych, jedyną ich nadzieją będzie podjęcie próby powrotu do normalnych rozmiarów i uwolnienia się na własną rękę.

//Zdąży dojść przed pająkami do jeszcze któregoś?
//Te "niewielkie" stworzonka mogą jej jakoś poważnie zaszkodzić, czy są groźne tylko dla uwięzionych nietoperzy? Pewnie mogą, ale nie zaszkodzi dopytać...

Marduk Draven:
-Musimy ten chwast urżnąć u korzeni.- rzucił sucho rycerz, wpatrując się głęboko w żółć i pomarańcz płomienia ogniska. ÂŻywiołu tak na prawdę nie do końca nieokiełznanego. Tak jak nieokiełznany był los. Los który mógł albo dać im zwycięstwo, czy też pozwoli złu wygrać? Pozwoli krwi niewinnych spłynąć gęstą rzeką?-Ale najpierw, musimy wyrzucić ich z tej cholernej wyspy.- dodał. Małymi kroczkami. O ile można stawiać małe kroczki, w tak wielkiej grze.

Kazmir MacBrewmann:
- To zadanie dla uczonych, lubiem czytać wiecie? To - poza bimbrownictwem - moje ulubione hobby. A najbardziej lubiem księgi historyczne i traktaty związane z magyą. Zastanawia mnie bowiem jak złamano 9 pieczęci Adanosa którymi PONOÆ zamkł Otchłań. Ale że magiem nie jestem i nie bende to mogę se jeno czekać aż ktoś sie dowie.

Marduk Draven:
-Jakby była wyprawa, mająca na celu ubicie Maeneba... poszlibyście?- zapytał towarzyszy z ciekawości, odczuwając podobną chęć strzelenia sobie jakiegoś trunku.-Kiellon, dasz łyka?- zapytał.
Muszę zacząć nosić swoją...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej