Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wojna o Valfden: O jeden most za daleko
Rikka Malkain:
Błogą zadumę wampirzycy przerwał samotny nietoperz. Rikka od razu wiedziała, że nie jest to zwykły zwierzak. Gdy mały lotnik zbliżył się do niej wystarczająco, odmienił się na powrót przybierając postać wampirzego wojownika. Dziewczyna obróciła głowę w jego stronę. To był ten, z którym rozmawiała najwięcej na początku. Oznajmił jej, że dostali już pierwsze rozkazy od Wielkiego Lorda i pora była udać się na mały zwiad. Rikka, nie wstając z miejsca, bez marudzenia zmieniła ciało na podobne do tego, z którego przed chwilą korzystał jej towarzysz. Razem polecieli dołączyć do pozostałych. Coś zaczynało się dziać. Zabójczyni była bardziej podekscytowana niż zdenerwowana. Miała przecież być jedną z pierwszych osób, które zobaczą wrogą armię. To znaczy, o ile demony są już wystarczająco blisko. Dwa małe ciemne kształty błyskawicznie pokonały odległość dzielącą ich od reszty wampirów. Gdy połączyli się już w jedną grupę, opuścili obóz planując trasę zwiadu.
Kazmir MacBrewmann:
- Bo widzisz Szeklanie, "bogowie" domagają się czci. Wtedy obdarzają swych wyznawców swymy darami. Problem w tym że pozwalają na to by z Otchłani jakimś cudem wylazły istoty z którymi rady nie da nawet najbardziej bogobojny człek. Nawet gdyby tu i teraz zstąpił sam Zartat to bym spytał; "Gdzieś ty chuju był przez 20 jebanych lat"?. Bo prawie tyle trwa ten koszmar.
TheMo:
-Wiesz Rodredzie...
Zaczął butem delikatnie ryć w ziemi. Tak z nerwów.
-Wiadomo tyle, że był ofiarą zamachu. Jego szczegóły to tajemnica państwowa. I w sumie dobrze, bo ktoś mógły spróbować to powtórzyć.
Mohamed Khaled:
Słuchał wywodów pozostałych w ciszy, jakby zamroczony, bądź przygnębiony. Jakoś niezbyt mu się chciało teraz gadać o bogach. Nie wierzył w nich, miał ich kompletnie w dupie. Jakoś nie pomagali nawet swoim wyznawcom. Psia jego mać, można by powiedzieć.
Nawaar:
Krasnolud nie wypowiadał się więcej na temat bogów, bo co było powiedziane już nic nie zmieni. Przekona się na własnej skórze czy Zartat wesprze swoje rycerstwo w walce z pomiotem otchłani. Jednak nim to nastąpi wolał siedzieć i gadać do dupie mariny albo o jakiś innych kobiecych kształtach. Kiellon na bogach się nie znał choć jego ojciec doświadczył cząstki mocy Zartata, ale czy jemu również zostanie dany taki dar? Mógł jedynie teraz o tym myśleć choć wizja śmierci z rąk demonów nie napawa optymizmem i nawet to sprawiło, że jakoś trochę zmarkotniał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej