Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wojna o Valfden: O jeden most za daleko

<< < (29/52) > >>

TheMo:
No i usłyszał marsz. To był już niemal pewny znak, że armie nadchodzą. Niestety zasłona dymna uniemożliwiała ich wypatrzenie. Na szczęście to działało też w obie strony.  Przeciwnik nie mógł poznać ustawienia armii. Themo nakazał trąbić w róg i ustawić się tak, jak to było zaplanowane. Rycerze wnieśli na most zrobione wcześniej barykady i sami ustawili się za nimi, przyjmując pozycję obronną. Pomiędzy nich weszli rycerze Bractwa ÂŚwitu, a za nimi ustawili się gwardziści. Reszta piechoty stała za mostem. Plan był taki, że za jednego poległego natychmiast wchodzi następny, co miało sprawiać, że obrońcy mostu się nie kończą. Na brzegu rozstawiły się elfy z łukami i część poborowych z kuszami. Szybko załadowali swe bronie i wszyscy czekali aż wróg się pojawi.

Rodred:
Po skończonym posiłku wstałem i widząc, że bieganina żołnierzy już ustała, ustawiłem się na dogodnej pozycji miedzy magami a żołnierzami na moście. Trzymam obie ręce wolne żeby móc rzucać zaklęcia.

Marduk Draven:
Rycerz skończył jeść mięso, popił wodą, kończąc i ją. Poprawił ułożenie swoich blach, poprawił ułożenie miecza, młota, tarczy, kuszy, kołczanu, run, sztyletów. Wygodnie, każda broń gotowa do wyciągnięcia.
-Czas już chyba nadszedł.- powiedział do Kiellona.-Chodź.- dodał i poszedł, ustawiając się w dogodnej pozycji. Oczami szukał Mohameda, kolejnego ze swych kompanów.

TheMo:
-Strzelcy! Gdy tylko wyjdą demony pakować w nich wszystko co macie, zanim wejdą na most. Tymi na moście niech zajmą się rycerze.
Wydał rozkazy i sam niecierpliwie czekał na pierwszą falę.

Nawaar:
- Masz rację Kazio dym byłoby widać. Opowiedział drugiemu krasnoludowi patrząc jak pali się las. Płonący las był dla Kiellona fajnym widokiem a nawet zabawnym, bo magowie latali jak ze sraczką pilnować płomieni, lecz to nie pomogło zbytnio, bo nakurzyło się i nic nie było widać dobrze, że wśród obrońców nie było nikogo z konkordatu wtedy byłby dopiero dramat! Na szczęście las ustąpił pozostawiając zasłonę dymną dla strzelców jak i demonów. Krasnolud słysząc rozkazy dowódcy zebrał się i pozostawił pustą już miskę, gdyż zdało się usłyszeć przemarsz wojsk nieprzyjaciela. - No w końcu, bo ileż to można siedzieć słuchając bębnów? Zapytał retorycznie i rozpoczął przygotowania flinta była gotowa do działania, więc pośpiesznie udał się w stronę stacjonowania strzelców tam stanął obok brata zakonnego rozpoczynając mierzenie w kłęby dymu dopóki nie wynurzy się jakiś demon, który natychmiast straci życie od srebrnego pocisku.   

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej