Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wojna o Valfden: O jeden most za daleko
Narrator:
Do Rikki dołączyło jeszcze dwóch zwiadowców, którym udało się oswobodzić z sieci. Bębny wojenne nieustannie rozbrzmiewały dekoncentrując wojsko.
TheMo:
Jednak Themo zachowywał spokój. Ptaki i bębny zwiastowały nadejście armii, ale wolał poczekać na zwiadowców. Miał tylko nadzieję, że nie wpadli w jakąś zasadzkę czy coś.
-Hej, widzę, że lubisz bawić się ogniem. - powiedział do przybyłej kobiety -Jeśli chcesz pomóc to bądź gotowa wytworzyć pożar na drugim brzegu rzeki, by strzelcy widzieli swoje cele.
Dalej musiał czekać. Nie chciał iść w bój na ślepo, nie wiedząc ile wojsk na nich idzie.
Mohamed Khaled:
Mohamed usłyszał bębny po kilku dłuższych chwilach, gdy w końcu wrócił do normalnego świata, przestając przeszukiwać wspomnienia z dzieciństwa, młodości i lat spędzonych w Krukach. Stoczył już niejedną bitwę. Wiedział, że i tym razem da radę. Nie może zginąć. Musi przetrwać. Takie było jego.. zadanie. Miał do wykonania wiele rzeczy. Musiał. Chciał.
Kazmir MacBrewmann:
ÂŁo kurwa, demony a mają poczucie stylu... Co niby mamy sie bać? Mnie to tam zagrzewa do walki. Kazmir wstał, pochwycił kuszę i czekał. Czekał na rozkazy.
Rikka Malkain:
W tym czasie sytuacja zwiadowców w dalszym ciągu nie wyglądała bajkowo. Ponieśli… cóż, wysokie straty i nie mogli dokładnie zlokalizować armii nieprzyjaciela. Słyszeli bębny, jak wszyscy, i widzieli zaniepokojone ptaki, ale nie mogli dostrzec niczego przez gęste korony. Poza tym, las był kompletnie zalepiony pajęczą siecią. Jeśli wampir nie mógł się tamtędy prześliznąć, demon też nie da sobie z tym rady. Rikka, zdając się na swój słuch, starała się teraz odnaleźć źródło niepokojącego dźwięku. Musiała wiedzieć przynajmniej, z której strony nadciągają wraże siły. Jednocześnie dalej liczyła, że jeszcze ktoś zdoła wydostać się z pułapki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej