Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rasher swe dziatki pozna - Jorus
Jorus:
-Z polecenia Bękartów, Oni mi kazać przyjść i mordować to i jestem, zacznij lać do piwo karczmarzu i opowiadać bo już mnie denerwują pytania.
TheMo:
Karczmarz odłożył kuszę na ladę.
- Aaaa, Bękarty. A mówiłem Woriemu, idź po straż i po Bękarty. Jedni będą chcieć zapłaty a inni zabiorą się za to po wojnie.
Postawił przed tobą kufel i nalał ci piwa.
- Ech, przyszli tutaj urzędnicy państwowi, kazali się zbierać moim ludziom, bo wojna i w kamasze trzeba za ojczyznę. No to mi zostawili jedynie kulawego Woria, co jeszcze nie ma kciuka. I tak zostałem bez ochrony, z jednym parobkiem i dwoma kobietami do roboty. Potem zaczęli się zjeżdżać ze stolicy, że tutaj z dala od miasta i bezpiecznie. A co mnie robić, nie mogę ich wyrzucić. I tak mam pokoje zapełnione kobietami i dziećmi. Aż tu się zjawili tacy, co mówili, że zapewnią nam ochronę. W zamian chcą zapasów. I za pierwszym razem pół spiżarki mi wynieśli i najdroższe zastawy. A jak kto protestował to lali po ryju. Nawet Yadikę, moją starą kucharkę uderzyli. Potem przychodzili a to po beczkę piwa, a to po świeże mięso, a to zbierali opłaty od gości. No to posłałem Woria do miasta, żeby kogoś mi sprowadził. I zjawiasz się ty.
Jorus:
Ork upił łyk, wskazał jeszcze na bukłak aby i w niego polał piwa, po czym rzekł.
- Ilu ich tu przychodzi ? Kiedy przychodzą ? Skąd nadchodzą ? Udało Ci się zabić jakiegoś ?
W psa dupę, będzie krwawo. - po czym zaczął mówić dalej.
-Jak uzbrojeni są? Mają herszta ?
TheMo:
- Powoli. Przychodzą kiedy chcą. Na początku było ich trzech, potem przychodziło tylko dwóch. Każdy nosi przy sobie miecz i sztylety. Tylko tyle o nich wiem.
Karczmarz wziął się za uzupełnienie twojego bukłaku.
Jorus:
-Dobrze, ja zostać u Ciebie i czekać na nich, Trzymaj kuszę za ladą naładowaną, jak wejdą zacznij robić raban, strzel w jednego a resztę ja pomordować. Dziękuję za trunek. Przebyłem długą drogę, podaj mi strawę pozwól się umyć i przespać, w razie czego wołaj a przybędę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej