Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Tajemnicza tajemniczość
Nawaar:
- Dziękuje. Odpowiedział i zabrawszy się w sobie z księgą pod ręką ruszył w stronę centrum a tam miał znajdować się posterunek. Krasnolud powoli się zagmatwał i zaraz pewnie straci wszelką nadzieję mimo pozytywnych chęci i wszelakich takich rzeczy. Dlatego nie widząc ratunku udał się do posterunku, by tam się czegoś dowiedzieć o strażnikach i rozwiązać sprawę.
Silion aep Mor:
Dotarłeś na posterunek, był to duży budynek strzeżony przez dwóch strażników którzy bez problemu Cię przepuszczą.
//Możesz sobie go opisać ;)
Nawaar:
Kiellon zawitał do posterunku budynek dość duży z dwoma strażnikami przed nim. Krasnolud otarł swoją gębę, by jakoś normalnie wyglądać oraz poprawił brudne spodnie wraz z koszulą, a książkę trzymał cały czas pod pachą, aby mu pamiątka nie uciekła. Tak robiąc kilka kroków na przód przyjrzał się posterunkowi okna zakratowane na wypadek ataku, co go właściwie nie dziwiło ludzie nie zawsze lubili strażników miejskich do tego miał on jedno piętro, by funkcjonariusze mieli swoje pokoje do przesłuchania świadków, przesłuchiwania oskarżonych i ogólnie, aby podczas służby mogli wypocząć nic nowego odpoczynek należy się każdemu, jednakże widział pewne mankamenty na przykład to, że budynek nadawał się do renowacji farba złaziła był jakiś brudny no zarządca miasta musiał doinwestować w budynek nim popadnie całkiem w ruinę i już nie będzie przypominał porządnego posterunku. Kiellon już myślał jak wypocznie, kiedy skończy się jego wyprawa a wypoczynek widział jako kufle piwa wypitego jednym po drugim tak rozmarzony przeszedł przez próg budynku.
- Doberek. Przywitał się przyjaźnie z pierwszym urzędnikiem na jakiego trafił a trzeba było przyznać, że posterunek tętnił życiem było pełno ludzi w nim i każdy gdzieś się spieszył krasnolud był ciekaw czy będą mieć dla niego czas. - Chciałbym porozmawiać z kierownikiem zmian strażników czy go zastałem? A trzeba było przyznać, że brudny krasnolud nie wyglądał zbyt reprezentatywnie raczej jak żul z dzielnicy biedoty, jednakże urzędnik musiał mu pomóc, bo takie było prawo petent rzecz święta.
Silion aep Mor:
Na recepcji siedziała elfka, ubrana w typowy dla straży miejskiej mundurek. Włosy spięte, przeciętna uroda. Taka szara mysz wśród przedstawicielek tej rasy. Spojrzała na Ciebie zmęczonym wzrokiem i rzekła.
- Proszę się tutaj wpisać i udać do pokoju 032, to na końcu korytarza po lewej - podała Ci formularz.
Nawaar:
Krasnolud zmierzył kobietę, można nie była tak urodziwa jak wieśniaczka, ale cicha woda brzegi rwie i gdyby nie wyglądałby jak obszczymurek to pewnikiem, by było że zagadałby do kobiety a tak brudny i niechluje ubrany pewnie nie miał szans dlatego szybko wypełnił formularz swoim imieniem, po czym udał się do konkretnego pokoju korytarzem po lewej stronie, więc podchodząc do drzwi zapukał tak, aby strażnik mógł usłyszeć.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej