Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Tajemnicza tajemniczość

<< < (27/28) > >>

Nawaar:
Krasnolud zawiódł się, że mężczyzna nie miał siły odpowiadać na jego krzyki był zbyt zmęczony, a co miał powiedzieć krasnolud robiący tyle kilometrów? Jednak za Januszem stała wielka rana od szponów i wtedy nadeszło zimne przeszycie, jakby temperatura otoczenia szybko spadała. Kiellon poczuł na sobie ciarki pomimo owłosionej skóry, która teraz stanęła jak jeżowi kolce. W jaskini coś tutaj było jakaś złowroga moc. Brodacz poczuł na swojej koszuli, że coś jej się stało, bo nagle utracił rękaw a elfowi zrobiło szramę na policzku. Krew spływała na ciało krasnoluda ubarwiając go powoli na szkarłat wtedy też krasnolud przyspieszył kroku, ale czuł wewnątrz siebie, że będzie musiał z tym czymś walczyć. Dlatego przestał już gadać a starał się popędzić elfa i siebie.

Silion aep Mor:
Po zaatakowaniu was, zmaterializowała się za wami zjawa, żądna krwi i mordu.
Biegliście przed siebie co sił w nogach prawie potrącając się o kamienie. W pewnym momencie poczułeś zimny chłód na plecach, te same szpony rozcięły Ci koszulę przez całą jej wysokość.
W pewnej chwili mocno wyprzedziliście potwora i wybiegliście na powierzchnię. Usłyszeliście nagle mocne westchnienie.
To szaman, pojawił się za wami. Uderzył laską o ziemię, coś wyszeptał pod nosem, zrobił gest dłońmi i wejście do jaskini zostało od wewnątrz zapieczętowane wielkim głazem który wyrósł nagle spod ziemi.
- Dobrze się spisałeś mały. - rzekł ork - Pozwól że przeniosę go teraz do szpitala.
Nawet nie czekał na Twoją reakcję, podszedł do elfa, złapał go za ramię, uderzył laską w ziemię i zniknęli.
Zostałeś sam na skraju lasu.
Wychodząc z niego usłyszałeś odgłos kół, w stronę Atusel zmierzał wóz kupca. Za chwilę będzie Cię mijał.

Nawaar:
Towarzysze biegli przez tunel jak opętani potykając się co rusz o kamienie, jednakże nie mógł jeszcze odetchnąć, bo poczuł zimny chłód na pelach a potem dźwięk rozdarcia koszuli, co napędziło w nim strach i obawę przed utratą życia swojego i elfa. Krasnolud i Janusz mięli niewyobrażalne szczęście, bo skończyło się jedynie na przecięciu koszuli i drobnych ranach na elfie, a gdy uszedł z jaskini wraz z Januszem, ni stąd ni zowąd nagle pojawił się orkowy szaman, który odpędził złego ducha być może na dobre niestety krasnolud nie zapamiętał słów, bo były one w nieznanym mu języku, ale potrafiły odpędzić go. Kiellon nawet nie zdążył zareagować, kiedy szaman wziął człowieka i zniknęli bez śladu, można było rzecz, że się teleportowali zapewne do szpitala, tylko nasuwało się pytanie jak ork dowiedział się o tym miejscu, lecz teraz nie miało to znaczenia, bo pozbył się z barków ogromy ciężar i mógł już ruszać w dalszą drogę czyli do domu. Krasnolud opuścił las znaną mu już ścieżką i zostając na skraju lasu usłyszał odgłos jadącego wozu i postanowił go zatrzymać machając dłonią. Liczył, że kupiec zatrzyma się i podwiezie do upragnionego domu.

Silion aep Mor:
//Nie odpędził ducha tylko zapieczętował wyjście więżąc go wewnątrz i blokując innym śmiałkom możliwość wejścia do środka.

Kupiec oczywiście się zatrzymał, wziął Cię na pakę i ruszyliście. Rozpadało się na dobre, lało jak z cebra.
Po dobrych kilku dziesięciu minutach dotarliście do miasta gdzie wysiadłeś. Skierowałeś się potem na podgrodzie Atusel.
Znalazłeś kobietę pod jej domem, chodzącą w miejscu w kółko.
Gdy Cię zauważyła rzuciła się na Ciebie tuląc.




- Jesteś! Nareszcie! I co? I co? Powiedz że go znalazłeś! - mówiła szybko z nadzieją w głosie.

Nawaar:
Kupiec zabrał go do Atusel postawiony w stan gotowości bojowej za sprawą przekazania wieści, przez marszałka a  krasnolud sam miał zamiar się wybrać i wesprzeć ludność podczas wojny, ale najpierw inne sprawy stamtąd wrócił na obrzeża miasta i spotykając wieśniaczkę rzekł z uśmiechem na twarzy już po samym wyrazie mogła się spodziewać, że jej mąż jest cały.
- ÂŻyje i jest w szpitalu. Zapewnił ją i mówił dalej. - Następnym razem będzie pamiętał, żeby nie wybierać się na poszukiwanie skarbów w pojedynkę a do tego bez broni. Opowiedział co nakłoniło elfa do opuszczenia jej ramion na bite cztery dni, po czym zamierzał się pożegnać i wrócić do stolicy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej