Nie komentował słów Kazia, bo go kompletnie nie znał. Po co ma się wtrącać w sprawy Bękartów?
Oparł się o burtę, zaciągnął się ostatni raz cygarem, po czym niedopałek wyrzucił do morza. Spojrzał po zebranych i przyznał w duchu, że przyjdzie mu walczyć z doborowymi kompanami. Szeklan, Melkior, syn Kharima... Bękarty, Anioły, Bractwo... Czego sobie więcej życzyć, skoro masz ochronę od każdej możliwej strony?
Przydałby się jednak ktoś od Kruków.. Mieć wsparcie Kruczego Brata, dla innego Kruka, to coś.. wyjątkowego. Mimo, że każdy z nich działa na własny rachunek i własne sumienie.