Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Gdy krwawy księżyc wschodzi

<< < (56/66) > >>

Nawaar:
Kiellon w rogu ładował swoje pukawki i pochował je do kabur na chwilę, potem wyskoczył za zakrętu oglądając jak Mohamed zachowuje się dziwnie, jakby postradał zmysły swe, ale do niego nie podszedł bał się, że się zarazi albo coś na niego przejdzie zostawił go samego sobie, aż się ogarnie. Tymczasem wyciągnął swoją flintę i wymierzył w kolejnego demona już praktycznie stracił rachubę ile ich ubił, może był koło dziesiątki. Krasnolud nie czekał długo, tylko wymierzył w łeb bestii pociągając za spust. Huk wywołany wystrzałem pewnie zwrócił na niego uwagę, ale nie przejmował się a pocisk na szczęście bezpośrednio trafiając bestie w łeb. Stwór nie zauważył małego pocisku i nie zdążył zasłonić się tarczą padając martwy tam gdzie stał z powodu braku mózgu przeżartego przez srebro. Kolejny demon na jego koncie. Brodacz ponownie chwycił za pocisk i zaczął nim ładować muszkiet. 

Pozostaje 13 srebrnych pocisków

6059x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demon

Nasi:
2800 Kunan (-Vargas, -Vashir)
1100 Bractwo ÂŚwitu
31 Bękarty Rashera
8 Ochotnicy
8x Magowie

DarkModders:
Długa walka z demonami zaczęła się mu powoli dawać we znaki. Tracił powoli siły, po prostu męczył się już. Ręka bolała go od machania toporem. Nie mniej trzeba było walczyć, za Valfden! Najbardziej z tego wszystkiego zdziwiło go zachowanie Mohameda.
- Co on robi? - zapytał sam siebie. Nie było teraz na to czasu, trzeba było działać. Przez te zamyślenie prawie dostał od demona. Miał szczęście że się w pore wybronił zakrywając się swoim toporem. Odepchnął demona od siebie sycząc przy tym złowrogo. Po tym wyprowadził kolejne ciosy. Negocjator przecinał powietrze jak masło rozbijając się na puklerzu demona. Czas zakończyć tą dziecinadę. Kolejny raz użył swój ogon. Nieświadoma bestia wyprowadziła kontratak tylko że zapomniał o jednym. Jaszczur wykonał sprytny unik przy okazji owinął się ogonem w koło nadgarstka demona pociągając go na ziemie. Ten upadł twarzą do ziemi. Po tym wskoczył demonowi na plecy i sprawnym ruchem rozrąbał czaszkę demina na dwie połówki. Kolejny był już z głowy, a raczej bez.

6058x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demon

Nasi:
2800 Kunan (-Vargas, -Vashir)
1100 Bractwo ÂŚwitu
31 Bękarty Rashera
8 Ochotnicy
8x Magowie

Mohamed Khaled:
Otrząsnął się w końcu, chwycił swoje ostrze mocno w dłoń, po czym zaczął się tymczasowo wycofywać. Doszedł szybko do Szeklana, jednak na wystarczającą odległość od srebrnej szabli.
- Przepraszam.. Za to opóźnienie. Miałem dziwne przebłyski przed oczami - stwierdził. - Jakoś nam ta walka idzie, co? Ciśniemy!
I tak nie dacie im rady... Hahaha!
Zamknij się!

Melkior Tacticus:
Nie szła. Po całonocnej bitwie, stracie kunańskich oficerów potężnych stratach siły obrońców zaczęły topnieć w szybszym tempie. Demony mimo strat, ostrzału magią i z morza... napierały dalej.

5888x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demon

Nasi:
1000 Kunan (-Vargas, -Vashir)
954 Bractwo ÂŚwitu
21 Bękarty Rashera
0 Ochotnicy
3x Magowie

Marduk Draven:
-Wszystko dobrze, Mohamedzie? - zapytał ocierając się niezdarnie z potu metalową rękawicą, z czoła.
Martwił się o towarzysza, nawet jeśli znał go krótko. Długość znajomości nie grała roli. Wspólna walka zbliża.

Kolejny demon zaatakował, rycerz miał ich po dziurki w uszach. Przyjął cios topora z góry na tarcze i odepchnął nią przeciwnika. Zadał dwa zamaszyste cięcia po lewym i prawym skosie. Demon zablokował je tarczą bez problemu. Lecz po tym popełnił karygodny błąd. Odsłonił się, by zadać swój cios. Wtedy to rycerz uderzył go tarczą w twarz, demon zachwiał się. Marduke podhaczył go nogą. Ogrzy demon runął na ziemię, tak jak chwilę potem runął na niego miecz, który rozciął tętnice.
Antarii byłaby tu pomocna. Wakacje sobie zrobiła?
-Ci magowie, mogliby łaskawie coś wyczarować.

5887x Ogrzy demon, reszta bez zmian.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej