Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Podróż do paszczy lwa
Melkior Tacticus:
- Idź po Ingrid.
Torstein Lothbrok:
Torstein skinął głową na znak iż rozumie. Zszedł żwawym krokiem pod pokład. Niedaleko miejsca gdzie była ona przykuta wisiał klucz, któren to wiking wziął. Bez słowa odkuł łańcuchy trzymające więźnia w miejscu i zaczął ją prowadzić ku pokładowi. Wszystko to z kamienna twarzą, bez jednego swego słowa.
Melkior Tacticus:
- O kurwa...
- A. Zapomniałem ci powiedzieć Tormundzie, przeżyła atak na ziemie mego dowódcy.
- Jarl da wam za nią sporo złota, jest za jej łeb nagroda.
- Bo? Spytał, schodzili całą grupą po trapie. Robiąc sensację ciągniętą przez Torsteina Ingrid. Którą obrzucano jajami i czym było pod ręką.
- Zaczęła napadać na własną rękę. Wbrew woli ojca jarla - to jej wybaczono - ale rajdy na ziemie druidów? Króla?
- No, nie znam waszych obyczajów ale potrafię stwierdzić że popełniła zbrodnię. Nie jedną jak widzę. Stwierdził unikając surowego jajka. Szli w stronę sali biesiadnej.
Torstein Lothbrok:
Uchylił się przed kolejny jajkiem, jednocześnie schylił jej głowę przed jakimś pomidorem.
A biedni maureni głodują...
-Jest warta więcej niż złoto. Albo przynajmniej dwakroć więcej niż zaproponują.- rzekł prowadząc ją jak jakiegoś psa na smyczy.
TheMo:
Themo szedł spokojnie tuż obok Ingrid. Zdjął swój puklerz i uniósł go na wysokość głowy. Dzięki temu miał osłonę od wszelakich płodów rolnych, którymi tak hojnie witała ich miejscowa ludność i nie musiał robić uników, jak jego towarzysze. Oraz pojmana tarczowniczka też była odsłonięta od jednej strony.
-Widzę, że umiecie odróżnić odwagę od głupoty. I widzę, że na brak żywności też nie narzekacie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej