Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kroczący cieniem

<< < (2/7) > >>

Aiden:
-Wydaje mi się, że będziesz mogła pokazać swoją wartość. Otóż potrzebuje się zająć pewnymi sprawami. W tym celu potrzebuje rzeczy osobistych niejakiego Lastora z Adren, posłańca krążącego między Efehidonem a paroma miastami na wschodzie. Metodę pozyskania potrzebnych rzeczy zostawiam w twoich rękach. Ogółem lepiej dla ciebie jeśli będziesz wiedziała jak najmniej o tym interesie. Wykonaj zadanie, a powiem ci więcej.

Rikka Malkain:
-ÂŻaden problem. Te "rzeczy osobiste"... Chcesz czegoś konkretnego, czy mam zabrać mu tyle ile zdołam unieść i jeszcze trochę?
Na razie wszystko wydawało się łatwe, chociaż Rikka nie do końca rozumiała w czym rzecz. Póki co, postanowiła się tym jednak zbytnio nie przejmować. W tym interesie rzadko wszystko było jasne od samego początku, ale szło się przyzwyczaić.
-Aha, wiesz gdzie go można znaleźć?-Dopytała jeszcze, coby nie potrzebnie nie tracić czasu na poszukiwania.

//Którą mamy godzinę? Jest już ciemno?

Aiden:
-Potrzebuje wszystkiego co ma przy sobie. - odpowiedział. -Przecież mówiłem że krąży drogą między Efehidonem a wschodnimi miasteczkami. Ciągle można go spotkać na szlaku.

Rikka Malkain:
Wampirzyca dopytała jeszcze Denneta o szczegóły odnośnie wyglądu posłańca i bez zwłoki ruszyła na wschodni trakt. Otaczająca ją zabudowa podgrodzia powoli stawała się coraz rzadsza, aż wreszcie chaty ustąpiły miejsca wiejskim zagrodom i gospodarstwom. Zza większości okien błyskały już płomyki świec zapalanych naprędce przez mieszkańców, jednak ludzie na zewnątrz niewiele robili sobie z ciemności. Jakiś farmer ciągle reperował płot przy świetle pochodni, kawałek dalej pijany chłopak wyznawał miłość miejscowej praczce, a zaraz obok wampirzycy przejechał konno nieźle prezentujący się rycerz z tak uwielbianego przez nią bractwa. O ile w dzielnicy biedoty można było natknąć się na złodzieja, lub innego rzezimieszka, ta okolica była raczej wolna od zbrodni. Ogólnie rzecz ujmując cały wschodni trakt miał bardzo dobrą reputację, dlatego nikogo nie dziwił widok nocnych podróżnych. Jeszcze przed chwilą drogą tą jechał nawet potężny kryty wóz ciągnięty przez dwa konie, gdy niespodziewanie coś uszkodziło jedno z kół. Wrzaski właściciela słychać było pewnie nawet w sypialni królewskiej. Rikka zbliżyła się zaciekawiona by zobaczyć w czym rzecz. Wyjątkowo opasły i paskudny, chociaż gustownie odziany, mężczyzna wypinał swoje tyły w stronę wampirzycy i przeklinał dwóch parobków czołgających się pod pojazdem. Tamci dwaj próbowali chyba naprawić usterkę. Czujne oczy kobiety dostrzegły przy pasie grubasa całkiem przyzwoitą sakiewkę. Rikka szybko rzuciła spojrzeniem przez ramię żeby sprawdzić, czy nikt nie patrzy, ale trakt za nią był w tej chwili czysty. Wystarczyło kilka bezdźwięcznych kroków w stronę celu i mieszek znalazł się w zasięgu jej rąk. W jednej dłoni trzymając sztylet, drugą sięgnęła ostrożnie za sakiewkę. Teraz wystarczyło tylko przeciąć rzemyk, którym woreczek przymocowany był do paska i… gotowe. Rikka nie mogła powstrzymać uśmiechu. Szybko wycofała się poza krąg światła tworzony przez zamontowaną na wozie lampę i ruszyła dalej, w kilka chwil znacznie oddalając się od miejsca kradzieży. Krzyki za nią nie cichły ani przez chwilę, co tylko potęgowało jej wesołość. Niedługo kupiec miał odkryć coś, co wywoła następny atak furii. W drodze złodziejka sprawdziła wartość swojego łupu. Cały czas kontynuowała swój spacer na wschód wypatrując rzeczonego posłańca o imieniu Lastor.   

Aiden:
//: Z takim pisaniem co znajdziesz na drodze i kogo to lekko się wstrzymaj :P Trzeba zostawiać pole prowadzącemu :P Jako, że niedawno wróciłeś to na to przymknę oko, ale na następny raz nie ma tak hop siup :P

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej