Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rasher swe dziatki pozna - Szeklan
DarkModders:
A jaszczur słysząc słowa wysłannika skwitował to krótką odpowiedzią.
- Co ty chcesz tu ratować. Chyba że trupy. - powiedział pod nosem. Po chwili poszedł za nim udając się do wyjścia z kanałów a z nich prosto do karczmy Toma.
TheMo:
- Ktoś musi się zająć tymi ciałami. Jeszcze przez nie wybuchnie zaraza i co będzie? To nie las, gdzie dzikie zwierzęta się nimi zajmą.
Dodał jeszcze przed rozstaniem. Trafiłeś do karczmy. Znajomi ci marynarze siedzieli i wsuwali śniadanie.
DarkModders:
Na ich widok rozpromienił się. Wiedział że dzisiejszy poranek będzie dla nich szczęśliwy. Przecież udało się odzyskać ich towary a także cenny, dla Cześka, medalik. Podszedł do ich stolika.
- Witam panów. Mam dla was bardzo dobrą wiadomość. Udało się odzyskać wasze towary. A dla ciebie Czesiek mam prezent.
To powiedziawszy sięgnął dłonią do kieszeni wyciągając z niego medalik.
- Proszę. On chyba należy do ciebie. - powiedział przekazując mu medalik.
TheMo:
Czesiek był wyraźnie ucieszony odnalezioną zgubą. Wziął wisiorek w dłonie i go wyraźnie obejrzał.
-No, no. Dobra robota. Niestety, nie mamy pieniędzy, ale...
Zaczął grzebać w kieszeni i wyciągnął jakiś świstek.
-W Draconii takie przyjmują, nie wiem jak tu na Valfden. Może kiedyś skorzystasz.
Dostałeś jakiś talon.
//
Nazwa: Talon
Opis: Talon upoważniający do darmowej wizyty w domu publicznym i dostania dodatkowo nadmuchanego świńskiego pęcherza.
DarkModders:
Oczywiście odebrał talon od poznanego wcześniej Cześka uważnie go sprawdzając. Od razu się domyślił do czego mu się przyda. Nie wiedział tylko czy Melkior preferuje takie w swoim burdelu. Zgiął go na pół wkładając go do lewej kieszonki.
- Dzięki Cześku. Na pewno z niego skorzystam. - powiedział po czym dodał. - Na mnie już panowie czas. Wszystko co miałem załatwić, załatwiłem. Pomyślnych wiatrów!
Po tych słowach pożegnał się ze znajomymi z Draconii po czym udał się do wyjścia z karczmy. Poranek robił się powoli ciepły. Właśnie taką porę roku uwielbiał. Hemis było dla niego odwieczną zmorą, z wiadomych przyczyn. Szybko odnalazł wzrokiem swojego konia który zaczynał się już powoli niecierpliwić. Podszedł do szkapy, pogłaskał ją po pysku i szepnął do niej.
- Spokojnie, już wracamy do domu.
Po tych słowach odwiązał ją, wskoczył na grzbiet kierując się od razu na trakt prowadzący do Efehidonu. Po kilku długich godzinach, wymęczony, zajechał wreszcie do Efehidonu, na stary rynek, gdzie mieścił się punkt rekrutacyjny Bękartów.
- Cześć Samug. Robota skończona. Pozbyłem się tej szajki ratując naszą reputację. Dalszą częścią tej sprawy zajmie się straż miejska Atusel.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej