- Błogosławieni ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli zacytował Drago. Odpiął od pasa woreczek z solą. - Ale ja nie mam szans być błogosławiony, więc wiecie co robić. - I podał woreczek najbliżej znajdującej się osobie - Torsteinowi. Mógł to zrobić wcześniej, zaraz po zebraniu grupy. Mógł, ale nie chciał! Nie to, że zapomniał, czy coś. To był przemyślany wybór. Wszak dekonspiracja ewentualnego opętanego mogła narazić niewinnych ludzi w Miodowie.
- Niech formalności stanie się zadość - dodał, tak jakby na zachętę.