Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
ÂŁzy Fenile - Upadek Barona
Kenshin:
Dla orka była to ckliwa opowieść o miłości, ale teraz powrócił do życia codziennego i sprawy całej tej wieży, bo Evening odpowiedziała na zadanie przez niego pytanie. Dobrze się stało, że będzie miał możliwość wybrania wejścia do wieży bądź też zostania na dole gdzie będzie mógł spokojnie sobie zaczekać i oprawiać zwierzynę. Jednak coś wewnątrz jego kusiło go do zwiedzania wieży i pewnie tak zrobi, o ile przeżyje spotkanie z wiwrenami a to powinno się udać, bo w końcu jest wojownikiem dalekosiężnym dzięki swojemu łukowi resztą niech się zajmie bractwo na pierwszej linii. W końcu jednak przemówił.
- Zobaczymy co przyniesie los, bo najpierw musimy zająć się wiwrenami to na początek reszta się okaże jak to mówią w praniu, jednakże skoro mamy jeszcze czas opowiedz o każdym z pięter, bo do pięciu godzin jeszcze daleko.
Oznajmił i czekał na dalszą historię o wieży oraz jej tajemnicach.
Narrator:
- to zabrzmi głupio ale... Według opowiadania wieża zamyka w sobie pewien okres czasu, od rozpoczęcia bitwy do jej końca, zapętla się. Dajmy na to, że aniołowie dotarli do stóp wieży o godzinie 5tej, i rozpoczęli natarcie przechodząc kolejne piątra wieży, każde przechodzili godzinę i dotarli na szczyt o godzinie siedemnastej gdzie doszło do ostatniej walki. Następnie znowu zaczynają spod stóp wieży... Walka kończy się wraz z przebiciem serca przez Fenile. Według opowieści oni są tego całkowicie nieświadomi, żyją tym w czym sami zostali zamknięci, jednak czas mimo wszystko płynie i wszystko co żywe... dawno umarło. Więc jeżeli wejdziecie będziecie musieli tak długo próbować aż uda wam się zniweczyć ostatnie wydarzenia, będziecie mogli pomóc Archaniołom lub Baronowi. to wy będziecie decydować o losie ich miłości, jeżeli podejmiecie się wejścia do środka. - Powiedział i westchnął ociężale wiedząc jak nierealnie to brzmi, a jednak nie mógł zrobić nic więcej niż przekazać to co zawierały notatki nieboszczyka Salusia, tak te skradzione legendy jak i jego ich interpretacja.
- Domyślnie wszyscy umarli z wyjątkiem tych, co nie mogli, czyli Archaniołowie na pewno żyją, Baron też, jego słudzy... pewnie nieumarli też żyją. Wiemy jaki generałów miał Baron na każdym z pięter, to tak jakby musieć zabić 12 przywódców jego armii a na końcu zabić samego Barona.
W miedzy czasie Nova zdążyła uprać ubrania i przyniosła je wam, dosyć wilgotne zgodnie z panującą duchotą w pomieszczeniu i wilgocią.
- Macie czas na podjęcie decyzji, nie musicie iść, poproszono was wyłącznie o pomoc w zabiciu wiwern, jednak jeżeli was interesuje ten element naszego życia to możecie spróbować. Niedługo będziemy się zbierać, za godzinę wyruszymy. - powiedział i wstał z krzesła. bez krępacji odwinął ręcznik okazując delikatnie owłosione podbrzusze i przyrodzenie... średnie, przeciętne... bez nadmiernych walorów . Uśmiechnął się lekko i odwrócił do was plecami by następnie ruszyć w głąb namiotu po swoje odzienie, gdzie już służka Oktawia czekała dzierżąc przeszywnicę pod płytową zbroję.- Proponuję zjeść coś w karczmie pożywnego i zrobić zapasy na drogę, czeka nas kawał wędrówki. -dopowiedział z oddali.
Nova zaś dzierżąc ubrania, gotowa by usłużyć przy odziewaniu.
- Czy mogę państwu pomóc jakoś...
Evening Antarii:
-Więc jakich miał generałów na każdym z pięter?- dopytała Eve szybko. Jeżeli to były to istoty w stylu Tausae to nie chciało jej się tam pchać na siłę. Jeśli demony to nic trudnego, jednak przysięgła im służyć. Ale to w imię większego dobra. -I co na przykład Baron potrafił, prócz tego że umiał stwarzać takie bariery. Miał wielką moc, to wiemy, ale jakieś konkretne umiejętności? Bo wnioskuję, że ja, będąc anielicą z nim nie wygram w bezpośrednim starciu na umiejętności.
Kenshin:
Druid nawet nie patrzył na dziwne zachowanie człowieka, który odkrył swoją męskość przy anielicy to było niestosowne a w innych kręgach wręcz karygodne, a nawet niesmaczne. Ork tym razem milczał, bo padły ważne pytania z ust Evening. Natomiast czekając na odpowiedź wziął swoje ubranie, które były jeszcze wilgotne, ale w mig się wysuszą w na zewnątrz gdzie temperatura jest wystarczająco wysoka! Kenshin nie czekając długo udał się za parawan z zamiarem ściągnięcia chusty, którą pozostawił koło wanny i ubrał się w swoją koszulę mieszczanina i zwykłe spodnie w jakich przybył na Valfden. Oczekiwał aż Eve uzyska odpowiedź, by mieć godzinę dla siebie i móc pozwiedzać albo posilić się przed walką ze skrzydlatymi bestiami.
Narrator:
Rycerze przywykli do tego że ich ciało jest narzędziem, tak jak młotek, czy miecz. Nie wstydzili się swego ciała ani okazania go wśród żołnierskiej braci, zwłaszcza do przygotowania przed służbą było to konieczne a obecność innych osób nie krępowała go.
- Pierwsze piętro było piętrem służby, gdzie prym wiodły zombie i szkielety dbające o podstawowy porządek, tak też ich dowódca był taki sam, chodź ważniejszy.
- Drugie piętro zajmowała pracownia Tuliego, konstruktora-krasnoluda, szalonego naukowca.
- Trzecie piętro zajmuje Hallante, matka Tezzeusza.
- Czwarte piętro objął we władanie "książę demonów" cokolwiek to znaczy.
- Piąte piętro było lochem ludzi wiary a samą pieczę ojął szaman Vulak.
- Szóste piętro to dom anioła Arpitusa
- Siódme piętro to piętro eksperymentów gdzie troską otoczyła... krowa z jednym rogiem...
- Ăsme piętro to ogród, gdzie odpowiedzialność spoczywała na drzewie.
- Dziewiąte piętro to dom żywiołów.
- Dziesiąte, jedenaste i dwunaste nie są znane, notatki zostały wydarte przez Salazara Trevant i spalone, powiedział że tylko jedna osoba pozna ten sekret. Najwyraźniej jak każdy idiota zaufał komuś innemu a nie nam.
- Trzynaste piętro to "tron Tezzeusza" - mówił odwracajac się co rusz, gdy służka zapinała jego przeszywnicę i przygotowywała kolejne elementy płytowego pancerza. zaczęła od napierśnika.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej