Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

ÂŁzy Fenile - Upadek Barona

<< < (9/29) > >>

Narrator:
- Nie tak dokładnie bariera... w sensie nie taka magiczna jak nad Mor Andor czy z opowieści o Kolonii górniczej Khorinis, czy też jak ta nad stolicą Myrtany za czasów pierwszej wojny z Meanebem. - Zaznaczył historycznie porównując do 3 rodzai istniejących dotąd barier znanych w świecie Marantu. - Ta bariera otacza wieżę czyniąc ją całkowicie niedostępną w stanie jakim jest. ta bariera utrzymuje wewnątrz zawieszony w czasie stan wieży. Muszę wam to wyjaśnić inaczej... Salazar Trevant podczas pierwszej ekspedycji odkrył znaczne miejsca historyczne a w nich podążając śladami pierwszej ekspedycji odkryto dużo notatek, legend, bajek... wiecie im bardziej wstecz, tym więcej bajek a nie faktów. - tak zaczął by było wiadome by nie traktować jego opowieści dosłownie słowo w słowo, a raczej uznać to za legendę.

- Historia jakich wielu o nieszczęśliwej miłości dobra i zła. - uprzedził patrząc na was i wzruszył ramionami by uprzedzić o nudności opowieści, jednak świadom był, że to konieczne. - W biednej rodzinie zrodził się człowiek imieniem Tezzeusz. jak każde dziecko dorastał, opuścił dom zabłysnął w świecie zyskując tytuły arystokratyczne. W życiu swoim jako arystokrata, poznał pannę imieniem Fenile. w obu zapłonęło uczucie miłości jakże wzajemnej wspólnej i głębokiej. Fenile z natury lubiła gdy ktoś się o nią troszczył, to też Tezzeusz stał się potężnym czarnoksiężnikiem zawierzając swoje życie mrocznej stronie tego świata. Fenile zaś jako głęboko uduchowiona, swoje życie zawierzyła Zartatowi wzrastając tak w wiedzy i w potędze stając się aniołem aż wreszcie archaniołem.

- Mimo różnic i innych dróg, oboje dalej płonęli głęboką tęsknotą do siebie żyjąc wspólnie znając swoją nieśmiertelność po wsze czasy, tak też ich uczucie miało trwać wiecznie. - mówił z uśmiechem i wspomniał Devristusa i Patricię, którzy również podobnie złączyli się węzłem małżeńskim, chociaż każdy jasno uznaje, ze nie jest to wynikiem uczucia a jedynie obopólnych korzyści tytularnych... - Jednak nic nie może wiecznie trwać... co raz dał los trzeba będzie stracić... Tak też i tu się stało. Baron Tezzeusz budując swoją twierdzę sięgnął po tak czarną magię, że jego potęga skruszyła ogniwa świata zmuszając siły dobra do walki z jego egzystencją, stał się zbyt dużym zagrożeniem by pozwolić mu dalej plugawić świat.

- I dochodzimy do sedna sprawy...

- Fenile wraz z 11 archaniołami została wysłana by zgładzić zło plugawiące świat. Nie wiedziała, ze będzie musiała zabić ukochanego. Lądując przy wierzy przebyli 12 pięter wieży zabijając sługi Tezzeusza, a wśród sług były różne istoty tak mroczne tak też łagodne tak jak zepsute tak też zmienione. gdy zniszczyli zło tej wierzy dotarli na szczyt gdzie Tezzausz siedział na swym tronie wiedząc o nadchodzących archaniołach, wiedząc, ze tam wśród nich jest jego ukochana.

- Baron Tezzeusz jednym ruchem dłoni zniszczył wszystkich archaniołów, lecz nie miał sił by przeciwstawić się sile swego uczucia. Gdy jedyną żywą pozostała Fenile upadł na kolano błagając ją o wybaczenie i zrozumienie... ze to wszystko dla niej... Tak ona przerażona... a jednak kochająca go nie chciała robić mu krzywdy. Zechciała przeciwstawić się woli boga i pozostać z nim sama, lecz ten w złości podjął walkę zamiast niej i kierując jej ciałem zadał ostatni cios baronowi przebijając włócznią jego serce. Zniewolona w swym ciele Fenila zaczęła płakać, a jej łzy spływając po twarzy płynęły wzdłuż włóczni do serca jej ukochanego.

- Siłą miłości jakże wzajemnej Baron odżył a w krzyku rozpaczy rozpostarł barierę czasu wokół wieży zamykając tak w czasie jak i przestrzeni siebie i swoją ukochaną, by mogli żyć wspólnie i wiecznie unikając tym samym bogów, świata i innych...

Skończył opowiadanie i westchnął ociężale wiedząc, że nikt go nie zrozumie bo kiepsko opowiadał.

- Rozumiejąc słowa uczonych bariera zamyka przestrzeń i czas w sobie, zamyka moment w którym jeszcze wszyscy żyją... jedyną możliwością rozdarcia tej bariery jest uniemożliwienie jej powstania wewnątrz bariery. To znaczy, ze po przejściu przez nią ma się jakiś czas tylko, by dotrzeć na jej szczyt i zabić oboje, Tezzeusza i Fenile... O samej wierzy wiemy, ze ma 13 pieter oraz jej otoczenie. Wiemy, ze na każdym z pieter jest jakaś istota Tezzeusz, jakiś jego generał i podwładni, którzy są istotami przez niego powołanymi do życia.

- Nie wiemy jednak nic więcej. Wiwerny to po prostu problem tego terenu, zalęgły się wokół wieży poza barierą.

Kenshin:
Ork jak nie ork wzruszył się opowieścią o miłości. Kesnhin był taką istotą, którą łatwo było zmusić do łez, bo był bardzo wrażliwy na krzywdę i cierpienie innych i zaczął sobie to wszystko wyobrażać jak miłość Tezzuesza i Fenile rozkwitała, jak kochankowie wybrali osobne drogi do bycia nieśmiertelnymi, by być razem przez wieki i nie musząc się przejmować śmiercią. To było piękne, ale jak wszystko musi się zakończyć fatalnie dla kochanków, którzy zmuszeni byli walczyć ze sobą i zakończyć żywot jednego złego barona, gdyż tak rozkazał Zartat, Bóg światła. Teraz para zatrzymała się w czasie i czeka aż ktoś przerwie ich cierpienie na wieki. Druidowi napłynęły łzy do oczu, które szybko przetarł ręką, by się ich pozbyć. Ork zrozumiał całą opowieść i już wiedział czemu ludzie z Chatal są tak zaciekawieni całą to wieżą jednak go powinny interesować zaledwie skóry wiwren w głębi liczył na to, że nie będzie musiał przekraczać progu wieży i walczyć z bestiami, które mógł stworzyć nekromanta, ponieważ ork nie posiadał odpowiedniego przeszkolenia i znał jeszcze specjalnych umiejętności, nie to co anielica, która teraz wyglądała obłędnie przepasana jedynie na piersiach i biodrach widok wręcz piękny!
- Dziękuję za opowieść była wspaniała.   
Powiedział lekko zachrypniętym głosem, gdyż jeszcze był pod wypływem opowieści i emocje do końca mu nie opadły.
- Ma się rozumieć, że ktoś od was wejdzie do wieży? Czy my mamy również to uczynić i walczyć z czasem, jak i różnymi poczwarami wewnątrz jej?
Kesnhin chciał wiedzieć dokładny plan, bo to było dla niego ważne, po prostu nie chciał niepotrzebnie ryzykować życiem choć wewnątrz siebie chciał na własne oczy zobaczyć upadłego barona i łzy Fenile.
 

Narrator:
- To od was zależy, czy was to interesuje, czy nie, czy będziecie mieli chęć rozwikłać tą sprawę. Wiem jedynie, że w wieży w momencie walki było jedynie troje ludzi, gości wieży, zatem tylko 3 osoby mogą wejść na instancję. Jeżeli będziecie chcieli wejść, opowiem wam o każdym z pięter.

Kenshin:
Ork milczał, tylko spojrzał pytająco na Evening czy w ogóle będzie zainteresowana wieżą oraz jej poziomami, bo sam Kenshin  z czystej ciekawości chciałby poznać każdy z poziomów oraz co się w nich kryje. W końcu i tak mają zapas czasu a ubrania jeszcze nie wysuszone, więc na kolejną opowieść jest czas.

Evening Antarii:
Słuchając tej mdłej opowieści, która lepiej, żeby okazała się tylko bajką, Eve starała się nie okazywać drwiny wobec tej historii. Mocno ze sobą walczyła, by na jej twarzy nie pojawił się grymas ukazujący jak bardzo ta historia jest banalna i beznadziejna - według niej oczywiście. Cudem pohamowała odruch wymiotny z tej całej miłości. Po jej twarzy rzecz jasna nic nie było można poznać, poza małym, ledwie widocznym drwiącym uśmieszkiem. W głowie zaś kłębił jej się myśl o tym, że to niemożliwe wręcz, żeby takie kiczowate historie działy się naprawdę.
Odetchnęła z ulgą, gdy mężczyzna przestał mówić. Lecz jeszcze bardziej zadziwił ją widok płaczącego orka i Eve zamurowało. Wlepiła w Kenshina oczy nie wiedząc, czy sama ma zacząć płakać czy może się śmiać. I pomimo tego, że Kenshina bardzo lubiła, to zastanawiała się jakim cudem ork załapał się na tą wyprawę.
-Ekhem...- odchrząknęła delikatnie. Lekko się zmieszała, gdyż nie wypadało przyznać się, że ma się tę opowieść za totalne bujdy, a sama historia tragicznych kochanków jest po prostu słaba w najogólniejszym słowa tego znaczeniu. Na dodatek ona sama nigdy w Bractwie nie słyszała o żadnej Fenile, która zebrała 11 archaniołów, których jakiś mag uśmiercił jednym ruchem ręki. Może to był temat zakazany, by nie zniechęcać rekrutów?
-Cóż....- westchnęła z rezygnacją. -Wejdziemy tam oczywiście, ty Kensh też jeśli chcesz. Tam nie może siedzieć nie wiadomo co- spojrzała w oczy Sylvilla szukając w nich potwierdzenia. -Najwyżej decyzję podejmiemy już przy wieży, wszak wiele może się zdarzyć przed tym. Na przykład wiwerny mogłyby kogoś...- nie dokończyła. Głośno przełknęła ślinę. -Chętnie "zwiedzę" wieżę, to co jest za barierą. Bardzo ciekawa sprawa z samej tej bariery. Czy ktoś z obecnie żyjących byłby w stanie wytworzyć taki twór zatrzymujący czas wewnątrz? Poza tym to dość niepraktyczne, rozumiem, że tam wszystko trwa tak jak było w momencie utworzenia bariery? Właściwie to dość niewygodne rozwiązanie. Co im po ich miłości, skoro nawet ruszyć się nie mogą?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej