Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

ÂŁzy Fenile - Upadek Barona

<< < (21/29) > >>

Evening Antarii:
-Człowiek wybiera się na polowanie, ale czasem zapomina się, że na niego też ktoś poluje- skomentowała Evening rzucając okiem na pobojowisko i trupy rotishów zawalające drogę. -Chłopcy, uprzątnijcie trochę- rozkazała, a sama poszła się napić z bukłaka. Czarowanie jest dość wyczerpującą czynnością wbrew pozorom. Potrzeba do tego niezwykłych pokładów energii, które trzeba pozyskiwać od Zartata, gdyż człowiek jest na to za słaby, nawet będąc aniołem. Evening nie była zadowolona z tej niespodzianki po drodze. Niepotrzebna strata energii i czasu... Na szczęście nikomu nic się nie stało, więc za chwilę można było ruszyć dalej.
Strażnicy i paladyni na wpół zwęglone ciała zaczęli przeciągać w krzaki wzdłuż drogi. Później czekali aż Kenshin uzyska to, co mu potrzebne, a później resztę także wywalali w krzaki. Zajęło im to chwilę, ale na drodze pozostał już tylko sam popiół i węgiel.
-Nie szkodzi Kensh. Ale... co później robisz z tymi wszystkimi rzeczami? Udaje ci się je sprzedać, czy używasz ich do sporządzania jakichś mikstur?- spytała Eve, gdyż sama nigdy nie miała okazji tak zbierać trofeów, nigdy tego nie umiała. Druidzi jednak byli w tym mistrzami i takie rzeczy, jak oko czy krew jakiegoś robala z dżungli, na pewno była im przydatna.

Kenshin:
- Co prawda to prawda.
Odpowiedział na wieść o polowaniu, bo czasami myśliwy zamienia się w bezbronną ofiarę choć tym razem tak nie było! Ale pozostały jeszcze przeklęte wiwreny. Jednakowoż mały odpoczynek przyda się każdemu, bo walka i zebranie trofeów wymagała skupienia i utraty sił zwłaszcza podczas podczepiania robali do lian i podciągania ich choć dzięki temu zabiegowi zapewnił sobie dość rzadkie trofea w sam raz na sprzedaż oraz do wykonania zbroi z chityny taki rarytas sobie sprawi, gdy uda mu się szczęśliwie wrócić do domu, także siedząc już na koniu odpowiedział na pytanie odnośnie trofeów.
- Widzisz każdy łowca to kolekcjoner i lubi się chwalić tym co udało mu się zdobyć. Dlatego większość trofeów trafia po prostu zwyczajnie na ścianę, jednakże jeśli są to naprawdę rzadkie okazy to są chętni na kupienie ich i to za bardzo wysoką cenę. Trzeba jedynie wyczekiwać okazji, bo z tego co tutaj mam mogę najwyżej zlecić zlecenie na wykonanie mi zbroi z tych owadzich pancerzy a reszta trafi na półeczkę.
Miał nadzieję, że odpowiedział wyczerpująco na temat i nie usłyszy zwykłego "aha" od anielicy. Druid poprawił się jeszcze w siodle i był gotów jechać dalej ku nowej przygodzie.

Narrator:
//Sam musisz uwzględnić ile i jakich trofeów pozyskujesz zgodnie z opisem walki, ja ewentualnie odejmuję to co wypiszesz jeżeli nie zgadza się z walką. Tak, z 8 Rotishy pozyskujesz bez ubytków więc wszystko z list x8 powinieneś wypisać w tamtym poście :) .

16 oczu rotisha
384 zębów rotisha
24 litry osocza rotisha
32m2 chitynowego pancerza rotisha

Gdyby Nie to, że Paladyni zwrócili się plecami do Evening i Kenshina, mogli by dojrzeć całą plejadę różnych wyrazów twarzy. To na jednym rycerzu malowała się nam bezgraniczna złość, by na drugim nieukrywane niezadowolenie z lekkim foszkiem. Kolejny Paladyn ze stoickim spokojem i naiwną zgodą zadowolony z siebie pobożnie i usłużnie wykonywał zlecenie... i tak każdy pełen skrajnych emocji... Zwłaszcza Zbyszko staruszek, który wykazywał nadmierną chęć macania martwych zwierzątek a cała sceneria radowała go niczym nowa zabawka dziecko.

Tak też i paladyni uprzątneli wszystko... tak :)

Evening Antarii:
-Acha- odparła na wyjaśnienia przyjaciela uśmiechając się przy tym tajemniczo, trochę zadziornie. Zbieranie zwierzęcych członków odciętych pośmiertnie i stawianie ich na półce nie wydawało się anielicy zbyt pasjonujące, ale przede wszystkim higieniczne. Dlatego z pobłażaniem traktowała takie zwyczaje gromadzenia trofeów. Jedynie polowania, które przyniosą zysk, miały dla niej jakiś sens. Poluje się po to, by zyskać jakiś surowiec. Nie po to, by resztę zwierzęcia chować gdzieś w domu, a później na dodatek się tym chwalić.
-Ruszajmy- wydała rozkaz, gdy wszyscy rycerze wrócili do siodeł, a Zbyszko "zaspokoił swoją potrzebę". Eve nie chciała tego komentować, widocznie zbyt duża ilość słońca mu zaszkodziła. -Elisash! - wypowiedziała inkantację i przy pomocy telekinezy przesunęła świetlistą kulę na przód orszaku, by było widoczna droga przed nimi. Szarpnęła za lejce dając Pałaszowi znak, żeby ruszył swoje cztery litery. Albo trzy.

Kenshin:
Odpowiedź anielicy a potem zadziorne uśmiechnięcie się jej spowodowało u orka śmiech, choć spodziewał się takiej odpowiedzi to nie mógł nic więcej wykrzesać, ba nawet nie zamierzał jej zrugać po prostu cieszył się z faktu, że odgadł co Eve powie na jego wyjaśnienia. W każdym bądź razie wszyscy byli gotowi do drogi, która została oczyszczona przez rycerstwo, więc ork nie pozostał dłużny Przeklętemu i pociągnął delikatnie lejcami a ten po sekundzie ruszył do przodu zapominając, że miała tu jeszcze przed chwilą walka. Dobrze natomiast, że panienka użyła swoich czarów danych ich do samego Zartata i oświetliła resztę drogi dla orszaku choć światło pomagało im się lepiej poruszać to niosło za sobą ryzyko ponownego ataku dzieci dżungli.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej