Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Posłaniec

<< < (2/3) > >>

Devristus Morii:
Idac i ciesząc się pogodą oraz zwiększoną wydajnością spalania kalorii Marduke podziwiał wielkości drzew oraz bogatą szatę flory wyspy. Kto by się spodziewał, zę Taureni będa mieszkać na takiej wyspie mając bujne futra. Jak tak szedł traktatem prowadzącym na południe wyspy usłyszał szelest w krzakach, ale nie wiedział co to jest.

//Rzuć kostką 1d6 :)

1 - nikt Cię nie atakuje
2 - atakują Cię dwa spijacze
3 - atakują Cię trzy rotishe
4 - atakują Cię cztery krwiopijce
5 - atakują Cię 2  opętane niewiasty
6 - atakuje Cię 1 opętany magin ognia

Marduk Draven:
Wojownik dobył miecza, by przygotować się na to co szeleści.


Rolled 1d6 : 3, total 3

Z krzaków wylazł jakiś stwór, owad. Zaraz potem drugi i trzeci. Cicho skwierczały, jakby komunikując się ze sobą. Ruszyły do ataku. Dwa z nich poszły tak by zaatakować od flanki. Ten który został na środku ruszył ze swoim taranem. Widząc to, Marduke skupił się i cisnął go w tył potężnym, mortokinetycznych pchnięciem. Dwa inne zaatakowały od jego prawej i lewej strony. Zakonnik przeturlał sie po ziemi, dość niezdarnie, lecz skutecznie.

Nie cierpię robali...

Podnosząc się, Marduke chwycił jednego z napastników flankowych mortokinezą i cisnął w tego obok. W tej samej chwili, odskoczył na bok przed taranem tamtego którego pchnął po czym przeciął się przez chitynowy pancerz na jego plecach z mocnego zamachu od góry, prowadząc ku przy tym do śmierci. Pozostałe już rzuciły się do szarży. Marduke uniknął obu taranów, odłożył miecz, dobył młota i uderzył nim z mocnego zamachu w brzuch jednego z robaków. Został jeden. Rekrut odłożył młot, wykonał unik, dobył sztyletu i wbił go aż po rękojeść w miękki brzuch robaka. Schował ostrze, odetchnął i ruszył dalej, trochę wolniej z powodu zmęczenia.

No ładnie, rycerzyku.

Devristus Morii:
//Tym razem nie będę Cię męczył, ale wyłap swoje błędy bo juz mógłbyś nie żyć a w najlepszym wypadku stracić kończynę lub kilka :)

Po skończonej z rotishami pogromca zielonych owadów - Marduke wyszedł z dżungli i jego oczom ukazał się w oddali budynek, a wokół niego kilku Taurenów. Jednakże droga rozwidlała się na prawo i lewo. Którą drogę wybierasz?

Marduk Draven:
//Wybacz, ale jestem słaby w wyłapywaniu własnych błędów. Chodzi o to przeturlanie się po ziemi? Chowanie jednej broni i dobywanie drugiej w trakcie walki?

Prawo czy lewo? Hmmm
Ja tam się na wyborach nie znam, rycerzyku.

Stał tak jeszcze chwilę, po czym żwawo, dobywając miecza ruszył w prawo.

Devristus Morii:
Prawa odnoga była krótsza niż lewa odnoga, jednak idąc tak cały czas nie zbliżałeś się do celu. Zdawało się jakby droga się wydłużyła, ale odwracając się do tyłu zauważyłeś, że cały czas się oddalasz od miejsca rozwidlenia. Dziwne i niepokojące było to zjawisko, ale najbardziej zdziwiłeś się gdy rośliny się bujały a wiatru nie było.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej