Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Morza szum, rumu smak

<< < (3/29) > >>

TheMo:
-Sporo myślałem o rozbudowie swych ziem. Wypadałoby sprowadzić osadników. Ziemia tu żyzna, a pól wyjątkowo mało. Co do podgrodzia to chętnie dam pozwolenie jakiemuś przedsiębiorcy chcącemu otworzyć interes pod naszym zamkiem. ÂŁadnie by tu się obłowił.
Nie minęła minuta, a przeszli przez główną bramę i opuścili Bastardo. Themo spojrzał za siebie przez ramię. Niespecjalnie przyglądał się Kaziowi. Pijący krasnolud to wystarczająco częsty widok. Jego uwagę przykuły mury zamku.
-I koniecznie muszę wynająć budowniczych, albo zagonić ludzi z Miodowa, by połatali te mury. Przecież przy ataku z morza to po pierwszym ostrzale z Bastardo zostanie chuj, dupa i kamieni kupa.
Powrócił wzrokiem na drogę, by nie oglądać dłużej tego obrazu nędzy i rozpaczy. No, może trochę przesadzał, jednak bez porządnego remontu nie wytrzymają kul z dział okrętowych. Skoro znaleźli się na równej drodze, postanowił popędzić szkapę. Ta nieznacznie przyspieszyła. Przynajmniej nie szła już tak nieśmiało, jak na dziedzińcu. Bękart podniósł się nieco w strzemionach, by lepiej widzieć drogę do Miodowa.

Kazmir MacBrewmann:
- Mury w dobie artylerii to antyczny wynalazek, fakt dobrze jakoweś mieć. Ale! - zrobił pauze by uzupełnić płyny, tak istotne w krasnoludzkim bytowaniu - Umocnienia ziemne mój drogi, to jest przyszłość fortyfikacji. Do czasu aż ktoś opracuje donioślejsze haubice. Stój!

TheMo:
-Czyli mamy kopać wilcze doły i sypać wały ziemne? Przecież Bastardo trudno zdobyć szturmem z lądu. Gorzej z oblężeniem, ale możemy wymknąć się tunelami pod zamkiem, gdzie mamy dostęp do wody. Największe zagrożenie jest przy ataku z morza.
Wyraził swoją opinię. Kiedy usłyszał od Kazia, że ma stanąć pociągnął za wodze. Koń natychmiast się zatrzymał i nieco odchylił swój łeb.
-Co się stało?
Jedną dłoń położył na rękojeści miecza a potem zaczął się nerwowo rozglądać.

Kazmir MacBrewmann:
- Musze kupe, to chyba po tym żarciu z kantyny. Zszedł z wozu, udał się szybko na pobocze drogi, znikając w krzakach. Nazbierał nawet liści, dużo.  A że trafił na łopian to część problemu z głowy...

TheMo:
Themo wzdychnął. Nie wiadomo czy to przez postępowanie towarzysza, czy z ulgi, że nic im nie grozi. Najpewniej i jedno i drugie. Korzystając z okazji zszedł z konia. Wyprostował nieco plecy. Co prawda jechali dość krótko, ale Bękart nie chciał nadwyrężać swych kości siedzeniem w siodle. Po dłuższej przejażdżce trochę go łupało w krzyżu, a przecież nie był jeszcze taki stary. Może za mało się ostatnio rusza? Poklepał konia po boku i wyciągnął zza pazuchy drewnianą paczkę ze skrętami. Wyjął z niej jednego papierosa i włożył końcem zaopatrzonym w filtr do ust. Drugi koniec podpalił za pomocą krzesiwa. Przeciągnął żar i wprowadził dym do płuc. Może nie była to najzdrowsza forma czekania na krasnoluda, ale z braku laku i to dobre.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej