Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Historia złotego nocnika
Silion aep Mor:
Silion mruknął coś pod nosem w odpowiedzi na zasłyszaną odpowiedź, nie satysfakcjonowała go ona tak po prawdzie.
Mimo wszystko rozsiadł się wygodnie, oparł się plecami o "burtę" wozu i założył nogę na nogę.
Z delikatnym zmieszaniem i zdziwieniem przyglądał się elfowi, temu co się właśnie działo. Zwłaszcza latającemu jabłku.
Czarodziej? Poważnie? Przy tym co się dzieje w miastach? Nie kryje się z tym? Głupi czy prowokator? - rozmyślał tak sobie taksując wzrokiem uszastego.
Tyrr aep Nargoth:
- Co się tak dziwujecie? - spytał czarodziej - Do "Koziego Kopyta" nie muszę się kryć. Jestem Merith.
Silion aep Mor:
- Ja się dziwuje? Nie... No co pan. - zrobił kamienną minę.
Krasnolud przeczesał włosy na głowie po czym założył ręce na piersi.
- Miło mi poznać, w interesach? - zapytał.
Tyrr aep Nargoth:
- Tak jakby, jadę na Feros. Niestety czasy są tak podłe że nie mogę się teleportować ot tak... W dodatku podobno jakaś Inkwizycja działa. Wiesz coś o nich?
Silion aep Mor:
- Inkwizycja? Nie, nic nie wiem. Pierwsze słyszę. Niestety nie znam się na magii. - szepnął ostatnie słowo. - Tak więc mnie ona nie dotyczy. - stwierdził.
- Mhm... Do Feros, przynajmniej mam kompana do podróży. - uśmiechnął się.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej