Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Inwigilacja

<< < (10/14) > >>

Marduk Draven:
Nie spodobało się mu to że zostawiają tak ciało. Nie mieli jednak czasu. Marduke ruszył za Deleine, myśląc czy nie przyciągnie zbytnio uwagi będąc chodzącym arsenałem. Rozważania szybko jednak dobiegły końca. Zaszli w końcu do staruszki, małej, ale uśmiechniętej, z osiołkiem. Marduke, czując iż to on powinien pierwszy zagadać.
-Witajcie, pani.- skłonił głowę.-Chcieliśmy zapytać się gdzie pani zmierza. Może przypadkiem na zachód, w okolice Cahirit

Rodred:
Drużyna najwyraźniej nie wiedziała, że z hipotermii do się człowieka wyratować i ruszyła do staruszki. Chłopiec powiódł za nimi oczyma i zamknął je by już ich nigdy nie otworzyć.
Staruszka nie odwróciła się nawet znad swoich rzeczy pakując je. Dostrzegliście, że są to różnego rodzaju skrzynie, szkła, pojemniki i inne niezidentyfikowane przedmioty. Ona się odezwała.
- Oh oh. A cóż to młodzieńcze? Myślisz, że skoro należysz do Bractwa to nie będę się obawiała z wami podróżować?  Tu wreszcie się obróciła.
Jej twarz jest wyjątkowo mocno pomarszczona, ewidentnie brakuje jej kilku zębów, a oczy ma jedno zielone a drugie piwne.
- Do tego ja podróżuję powoli, a na moim wozie nie bardzo jest miejsce dla trzech osób. Chyba, że chcecie coś kupić? Jakiś towar, albo jakąś usługę?  Tu uśmiechnęła się chytrze. - W takim wypadku możemy razem wyruszyć na zachód do mojego domku.
W tym czasie karawana niemal zniknęła za zakrętem powoli brnąc na przód.

Rieux:
//Z ostatniego stanu? Serio?  :o

   Kobieta mogła mieć rację. Z perspektywy Rieux wyglądała na bardziej przyjazną, ale to nie przeszkadzało Mu w tym, aby z Nią podróżować. Wiedział jednak, iż staruszka nie ma dużo miejsca, ani nie będzie szybko podróżowała. Karawana oddaliła się, przypominając Mu o tym, że mają dziś coraz mniej czasu, dlatego ponaglił kobietę:
  - Niebezpieczniej będzie oddalać się samemu, ale zrobi jak pani uważa. Niech pani mówi, o jakie konkretnie usługi lub towary pani chodzi, bo... - chciał powiedzieć, że mają ograniczony czas, ale chytrze uśmiechnięta się babuszka, mogła to wykorzystać przeciwko nim - robi się zimno - dokończył.
   - Jeśli jednak pani nie zechcę z Nami podróżować, bylibyśmy wdzięczni, o informację o innych kupcach wędrujących w tamtą stronę. Takich, którzy potrzebują doświadczonej ochrony.

Deleine:
// Słuchajcie, muszę zrezygnować z Maranta. Doszły mi dodatkowe obowiązki i nie będę miała na niego czasu... Wybaczcie. Mam nadzieję Rodred, że jakoś ułożysz chłopakom dalsze losy w tej wyprawie. Zwłaszcza, że jeszcze jej początek. Fajnie było, ale tak wyszło, że muszę skończyć tę zabawę. Bawcie się dobrze i powodzenia! :)

Rodred:
// Przykro mi to słyszeć Deleine, ale rozumem.
Znalazłem z nią zastępstwo. Dołączy do nas Demertis tylko prosiłbym, aby któryś z was streścił jej wszystko co się dotychczas wydarzyło. Ja nie mam na to czasu. Myślę, że zrobimy tak, że Demertis po prostu pojawi się w miejscu gdzie stała Deleine i wszystko będziemy kontynuować. Nie ma co kombinować.

//EDIT: A i Rieux człowieka na pewno nie da się uratować dopiero, gdy od dziesięciu minut będzie martwy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej