Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Inwigilacja

<< < (6/14) > >>

Marduk Draven:
Marduke popatrzył na swoją rękę. Wizja lekko mu się chwiała, ręka odrobinę trzęsła. Miał nadzieje że nie wywali się po kilku krokach. Może jednak mój łeb aż tak stalowy nie jest...
Szczerze, w duchu podziękował Dimitriemu za to że zabrał ten kufel. Czwarty mógł by okazać się dla niego niczym cios trolla. Wstrząsnął lekko głową, poprawił ułożenie po kolei miecza, młota, kuszy, tarczy i sztyletu.
-Zanim ruszymy... jakieś pomysły na nazwę naszej drużyny?- zapytał.

Rodred:
- Dobrze. Widzę, że już nie jestem wam potrzebny. Powodzenia i będę na was czekał.  Duszkiem dopił kufel miodu, wstał i ruszył ku swojej kurtynie, po czym obrócił się na pieńcie i rzekł.
- Co do nazwy to może Ogrodnik, Złodziejka i Przydupas Zarata? He he.  Zaśmiał się i ruszył dalej w swoim kierunku. Nie dało się ukryć, że alkohol też już na niego zadziałał. Dobrze, żeby się chociaż rymowało to co powiedział...

// To gdzie macie dojść naprawdę nie jest istotne. xD Ale jak sobie życzycie. ;) Na tej mapie końcem gór Ellmora jest kopalnia. Jest ona zaznaczona. Poniżej jest Charm. W połowie drogi jest zakręt. Na tym zakręcie Jest zamek. Powiedźmy, pół kratki to dzień marszu. Od razu mówię, że to nie jest z góry ustalone. Tutaj świat jest bardzo elastyczny. Więc wychodzi jakieś 10 dni marszu.

Rieux:
   Kolejne powody, przez które nie piję alkoholu. Mam tylko nadzieję, że "przydupas Zertata" nie będzie się zataczał podczas rozmowy z kupcami. To wpływałoby na naszą niekorzyść. - pomyślał Rieux
   - ÂŻegnaj, Dimitrze...- powiedział bardziej do siebie, bo nie było szans, aby Dimtr usłyszał tak cicho wypowiedziane słowa. Nie ociągając się, machnął ręką w kierunku drzwi i tam też się skierował. Otworzył je i jeszcze raz poczuł morską bryzę. Wziął głęboki wdech. Tego zapachu nie poczuje podczas wyprawy. Chyba, że całość gdzieś zabłądzi, rzecz jasna. Zanim jednak wyszedł z karczmy obejrzał się na Marduke, czy da radę stać na nogach. Dwóch nogach.

Deleine:
Wyprawa oficjalnie się zaczynała. Coś w żołądku Deleine wywinęło fikołka - nie wiedziała jednak, czy z podekscytowania, czy też ze strachu. Całkiem możliwe, że obie rzeczy miały na to wpływ. Spięła się w sobie i skierowała w stronę drzwi karczmy, poprzedzając tylko lekkim machnięciem pożegnalnym w stronę odchodzącego Dimitriego.
Nie miała pomysłu na nazwę drużyny i nie chciała jej mieć. Zwyczajnie jej to nie obchodziło.
- Jeśli tak bardzo chcesz Marduke, to mówmy po prostu na siebie "Wędrowna Trupa"... - odrzekła od niechcenia i z przekąsem w stronę towarzysza.
Teraz skoncentrowana była na zadaniu. Udać się do portu. Znaleźć kupców. I w jakiś sposób przekonać ich, że mogą stanowić dla nich korzystne towarzystwo. Z tymi myślami wyszła za Rieux na świeże powietrze.
Uderzył ją delikatny chłód późnego popołudnia. Szybko zarzuciła na siebie podniszczony płaszcz, a drugi podała Rieux. Tak było o wiele lepiej, cieplej. Zerknęła na Marduke'a. Miała nadzieję, że jeszcze kontaktuje i da radę pomóc im w negocjacjach z kupcami.
- Dobrze, panowie. To chyba możemy się kierować w stronę portu. Może macie jeszcze coś do dodania przed rozmowami z kupcami?

Marduk Draven:
Morska bryza otwartych drzwi dopadła też kruczowłosego. Zarzucił na głowę kaptur opończy, okrywając twarz aż do nosa czarnym cieniem. Postawił pierwsze kroki i ku swojemu zadowoleniu nie było źle, nie wywrócił się. Po owych krokach uznał że nie kwalifikuje się do miana naprutego, ani nachlanego, lecz jedynie lekko oszołomionego alkoholem. Co najwyżej jego reakcje mogły być o kilka setnych części sekundy wolniejsze, a i tak był diabelnie szybki.
-Nazwijmy się "Nietutejsi", gdyż raczej stąd nie pochodzimy.- rzekł stojąc przy drzwiach po czym odwrócił sie do Rieux i dodał:- Jeżeli jakiś kupiec zgodzi się na naszą ochronę, to mam nadzieję że nie zawahasz się walczyć z wilcami, niedźwiedziami lub innymi zwierzętami... Ruszajmy.- zakończył przekraczając próg drzwi.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej