Opowieść o Pani Jeziora od czego by tu zacząć. Wiem zacznę od początku!
Zawiesił się na chwilę, by przypomnieć sobie historię jaką wtedy przeżyli członkowie konkordatu.
- Ta wyprawa obyła się w ostatnie dni atunus i musieliśmy się spieszyć, by zdążyć na czas przed zamknięciem Miasta Ys, na okres hemisowy, bo inaczej nie dowiedzielibyśmy się nowych wiadomości dotyczącej plagi oraz jej tworów. Miasto to jest rządzone przez trytonów istoty bardzo podobne do syren, ale są znacznie łagodniejszego upodobania i bardziej przepełnione magią! Podróż przez lasy, łąki i puszcze trwała dokładnie dwa dni i nie napotkaliśmy żadnych problemów dopóki nie zbliżyliśmy się do wału, którzy strzegli strażnicy. To było naprawdę zaskakujące, bo nikt z nas się nie spodziewał, że praktycznie na skraju lasu znajdziemy mur, który okalał jak się później okazało miasto Ombros ,to miasto koło bańki do koloni karnej Mor Andor.
Tutaj na chwilę przestał gadać, by sobie odchrząknąć po czym wrócił do opowieści bez większego problemu.
- Tam przechadzaliśmy jeszcze dalej na wschód aż doszliśmy do rozległego jeziora a na jego skraju każdy z członków wyrecytował po kilka strof ÂŚwitezianki, może kojarzycie?
Zapytał retorycznie towarzyszy, bo w końcu nie każdy musiał znać poezję, ale była ona na tyle znana, że każdy powinien choć kilka wersów kojarzyć.
- Właśnie wtedy jezioro się rozstąpiło wszędzie świeciły jasne i ciepłe kolory a na samym końcu pojawiła się Ona! Młoda kobieta, która miała za sobą kilka set lat życia.Pani jeziora sama była trytonem. Przed wiekami podpisując przymierzę z podwodną wiedźmą i oddając swój syreni dar urzekania mową i śpiewem przemieniła swój ogon w nogi. Od niepamiętnych czasów jest władczynią trytonów, uważana za wyrocznię i wiedźmę. Takie dane otrzymaliśmy od samego Lithana pewnie, niektórzy go kojarzą, bo teraz przeszedł na nasza stronę i stara się wypełnić swoją rolę doskonale. Pani jeziora przywitała nas dość przyjaźnie królowa miasta, no może nie wszystkich akurat Lithanem gardziła, ale do końca nie znaliśmy powodu. Na szczęście zgodziła się pomóc naszemu zgromadzeniu dając nam ważne wskazówki jak mamy radzić sobie z plagą i gdzie szukać pomocy, by znów nie zabłądzić.
Tak oto skończył to dziwne opowiadanie, które wyszło jak raport służb specjalnych i do opowiadania Draga nie umywał się, ale cóż coś powiedzieć musiał i tak to wyszło nie inaczej.
- Moje opowiadanie wypadało słabo, ale jak mówiłem daru nie mam i tak jakoś wyszło.
Kenshin znów podrapał się po głowie.