Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Dragosani:
Wampir wzniósł butelkę z resztką krwi do toastu Siliona. Dopił szkarłatny trunek jednym haustem i otarł usta. Schował butelkę. Po tym uznał, że jednak warto napić się wina, skoro on musiał je targać z ładowni. Wziął więc kubek (pucharu, lampki i inne kielichy są dobre, ale wino najlepiej pije się z kubków!) i podszedł do beczki. Podetknął naczynie pod kurek, po czym odkręcił go. Ciemno czerwony trunek zaczął napełniać kubek, roznosząc wokół przyjemny zapach sfermentowanych owoców. Lecz nie siadał jeszcze.
- ÂŻeby nam się ta łajba nie rozleciała pod nogami! - Aby zaakcentować swój toast tupnął o deski podłogi. Lekko, aby nie pękły. Po tym co widział na pokładzie nigdy z nimi nie wiadomo. Posłał dragowy uśmieszek załodze.
Melkior Tacticus:
//Załóżmy że wszyscy w końcu zleźli pod pokład i siedzą w mesie
- Dzięki. - po skończonym toaście i kolacji Melkior wstał - Czas by powiedzieć wam więcej o naszym rejsie, nie płyniemy na Zuesh, ani na patrol. Naszym celem jest Torgon. Konkretnie Vorn Buldihr, najmniejsza z wysp jaką kontrolują. Celem jest nawiązanie stosunków dyplomatycznych. O misji wiedział tylko król i Dragosani, jednakże nawet oni nie znali terminu. Istnieje jednak duże ryzyko iż krasnoludy nas ostrzelają bez spytania "kto i po co". Skończył.
Evening Antarii:
Eve zeszła pod pokład niemal jako ostatnia. Usadowiła się gdzież z brzegu, gdyż wszyscy już pozajmowali najlepsze miejsca (najbliżej kanapek) i wesoło raczyli się winem albo innymi czerwonymi cieczami. Oczywiście anielica też zgarnęła dwie pyszne kanapki, które szybko zjadła ze smakiem. Spodziewała się, że to mógł być jedyny smaczny posiłek na tym statku, gdyż każdy kolejny będzie zawierał mniej świeże produkty i mniejszą ich ilość. Potem Evening nalała sobie też wina, choć zganiła za to siebie samą, bo dzisiaj to już chyba 3ci raz pije wino, na dodatek we wcale niemałych ilościach.
-Ostrzelają nas?- na twarzy anielicy pojawił się grymas. -Melkior, powiedz coś więcej o tym. Ostatnio nie byłam zbyt zorientowana w polityce i... ee... stosunkach między innymi państwami i rasami, właściwie to nigdy mnie to nie obchodziło, ale skoro czeka nas ostrzelanie, to chciałabym znać sytuację dokładniej- powiedziała głośno. Po pierwsze nawet nie wiedziała co się tam u krasnoludów dzieje. Po drugie nie wiedziała, że krasnoludy są tak złowrogo nastawione do kogokolwiek. Chyba, że to ze strachu.
Kenshin:
Ta wiadomość Melkiora spadła jak grom z jasnego nieba! Ork Takiej informacji się nie spodziewał i pewnie nikt z pozostałych załogantów również no oprócz Draga. Wszyscy uczestnicy zostali wysłani na misję samobójczą w imię królestwa! Kenshin oniemiał sądził, że to będzie spokojny rejs tak jak życie w konkordacie, a tutaj klops. Pewnie znów będzie musiał porzucić swoją przysięgę i na nowo stać się mordercą, jednakże w ten sposób będzie mógł w stanie uratować kilka istnień. Teraz jednak czekał na dalsze wyjaśnienia elfa, albowiem miał co wyjaśniać! Evening rzuciła pierwsza ważnymi pytaniami. Kenshin dopił wino, by nieco rozjaśnić swój umysł i rzekł prosto za anielicą.
- Oczekujemy dalszych wyjaśnień. Oświeć nas jaśniej w sytuacji na tej wyspie i czy poza rozstrzelaniem możemy spodziewać się jeszcze czegoś? Nie wiem na przykład demonów?
Powiedział śmiertelnie poważnie, o zagrożeniu ze strony demonów ork, a kończąc pomodlił się jeszcze w duchu do bogini.
Pani daj mi przeżyć tą szaleńczą wyprawę, bo dziwnymi ścieżkami mnie do siebie prowadzisz. Proszę o łaskę dla swojego uniżonego sługi.
Armin:
Armin wypiła całą zawartość kubeczka na raz. Przecież toast to toast, trzeba go należycie uczcić. Uśmiechnęła się szeroko po przemowie krasnoluda. Przecież ona tylko pomagała, to Silion wszystkim dyrygował, ale kto by się tutaj teraz o to spierał...
Wsłuchiwała się w słowa Melkiora dokańczając przy tym swoją kanapkę. Tajna misja? Hihi, będzie ciekawie... - pomyślała przez chwilę. Szczerze mówiąc nie była jakąś wielką zwolenniczką wypraw dyplomatycznych. Zresztą, jeżeli krasnoludy nas ostrzelają to wtedy zacznie się walka i guzik z tej całej dyplomacji... Jako Kruk wolała załatwić wszystko najprostszym sposobem, czyli rozlewem krwi, ale to by chyba się nie spodobało pozostałym. Siedziała więc cicho i nadal słuchała mowy kapitana. Kiedy do głosu doszła Evening, maurenka uśmiechnęła się lekko, gdyż ona również zbytnio nie mieszała się do polityki swojego królestwa oraz innych państw. Po pewnym momencie doszło do niej, że ta wyprawa może się źle skończyć dla nich wszystkich. Armin zacisnęła swoje pięści, lecz po kilku chwilach uspokoiła się i zadała swoje pytanie: - Czyli, jeżeli coś pójdzie nie tak, to wszyscy tutaj obecni zginiemy? - zwróciła się do Melkiora.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej