Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości

<< < (119/139) > >>

Isentor:
Kiedy anielica wzlatywała ponad murami fortu zadęto w rogi. W jej stronę wystrzelono setki bełtów. Zdążyła jedynie dostrzec oddział ukrywający się w wieży. Nie wyglądali na krasnoludy, przypominali demony z jakimi przyszło jej już walczyć. Z murów zwolniono blokady, zza których wyłoniły się załadowane działa armat. Wróg był przygotowany, zapewne obserwował samotny bryg od wielu mil morskich. Wydano rozkaz do strzału. 80 kul pomknęło w stronę okrętu czyniąc z lewej burty sito. Czarna perła zaczęła nabierać wody, podpokład został doszczętnie niszczony, pokład zrównany, bełty i kule świstały nad głowami załogi. Wróg zbierał się do przeładowania dział, za kilka sekund wyda rozkaz do kolejnej salwy, która z pewnością zatopi okręt.

Melkior Tacticus:
- Kurwa!! Ryknął tylko i schylił się. Popełnił błąd podpływając za blisko, ale... Jeszcze szansa była. - ÂŁadować wszystkie działa! Spuszczono żagle, Melkior zrobił ostry zwrot obracając okręt prawą burtą do fortu, jeśli mieli oberwać to właśnie tam.

Isentor:
Kolejna salwa armat zdruzgotała i tak pokiereszowany już okręt. Maszty rozpadły się zawalając pokład i zabijając wynajętą załogę. Czarna perła nie wykonała zaplanowanego przez Aragorna zwrotu, okręt rozpadł się idąc na dno. Załoga została wciągnięta pod wodę przez potężny wir powstały przez tonący wrak. Osoby w ciężkim uzbrojeniu raczej nie mają szans wypłynąć na powierzchnie o własnych siłach. Resztki brygu unoszą się na wodzie 40 metrów od murów fortu. Ponownie zadęto w rogi i ponownie przeładowano działa.

Dragosani:
Wszystko zdarzyło się nagle. Chociaż było do przewidzenia. Już brak odzewu krasnoludów był podejrzany. No a teraz ktoś poszatkował ich okręt armatnimi kulami. Zanim Drago się zorientował, okręt rozpadł się i wszyscy znaleźli się w wodze. Część osób zginęła od samych kul, ciężko było stwierdzić kto. Innych mogła pochłonąć woda. Antares cieszył się, że nie ma na sobie jakiegoś ciężkiego pancerza. To utrudniłoby wypłynięcie. Drago wypłynął. Starał się zrobić to delikatnie, tak aby woda nie zdarła mu z głowy kaptura i maski. To było kluczowe. Musiał wydostać się na powierzchnię i dostać do brzegu. Tam mógł mieć szanse na przeżycie. Przynajmniej na razie. Zastanawiał się także jak sobie radzi reszta. I co z Evening.

Melkior Tacticus:
Wpadł do wody, i nie miał zbyt wiele czasu. Kolczuga ciągnęła go na dno ale nie zamierzał się poddać. Trening, przypomnij sobie trening. Elf zdołał się wynurzyć, tylko po to by zaczerpnąć powietrza i zanurzyć się ponownie, musiał przepłynąć te 40 metrów na brzeg. Czuł się źle. Bardzo źle.

//Załoga czyli moi najemnicy  ;[

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej