Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Silion aep Mor:
- Hmm... Ziemniaki są dość ciężkie jak na noc. Może by tak zrobić to w formie kanapkowej? Kromka chleba, na to pieczona pierś kurczaka, plasterek albo dwa pomidora oraz jajka gotowane na twardo jako osobny dodatek? - skonsultował to z kobietą.
Mimo tego że jeszcze nie był pewien formy podania, wiedział że będą robili drób, tak więc wyjął z magazynu kilka kurczaków i położył je na blacie.
Z jednej z szafek wyjął dwa solidne noże, nie były zbyt ostre więc naostrzył je jeden o drugi, do tego jeszcze kilka pociągnięć na skórzanym pasku i można było działać.
Umył ręce w wiadrze z wodą, po czym zabrał się za porcjowanie kurczaka.
- Jeden z noży jest dla ciebie jeśli chcesz również pomóc mi z kurczakiem. Robimy tylko piersi, nóżki odłóż, zasolę je później by się nie zepsuły i zrobimy je jutro na obiad albo coś innego. - ostatni wyraz powiedział jakby sam do siebie.
Wycinał z piersi równe porcje, nie za grube, nie za cienkie, w sam raz.
- Jeśli pasuje ci taka forma podania to możesz wrzucić jajka do garnka i na ogień. - uśmiechnął się uroczo, z tym ostrym nożem wyglądał groźnie ale i tak wciąż jak on - Tylko tych jajek trzeba dość dużo.
Armin:
- Albo nie róbmy z tego kanapki, tylko podajmy chleb obok. Wtedy każdy będzie sobie mógł wybrać co zrobi z tą piersią. - powiedziała do mężczyzny. Podwinęła rękawy, po czym umyła ręce w wodzie i wzięła od krasnoluda nóż. Miała w prawdzie wcześniejsze doświadczenia z nożami, lecz nie były one wcale związane z gotowaniem.
Jak jej zlecił Silion, mistrz kucharzenia, wrzuciła dość dużo jaj do garnka, który postawiła na ogniu. Dodała do wody odrobinę soli, po to, aby jajka nie pękły podczas gotowania.
Ciemnoskóra zaczęła wycinać piersi z kurczaków. Najpierw odcięła skrzydła od piersi, odkroiła je przecinając w poprzek stawu. Nogi również odcięła w podobny sposób. Następnie nacięła grzebień w kilku miejscach - na środku i po bokach, a następnie oddzieliła od piersi, po czym oderwała od mięsa. Oddzieliła piersi od siebie długim pociągnięciem ostrza. Końcowym krokiem było usunięcie mostka, odkrawając go wzdłuż mięsa na piersiach. Kiedy piersi były już uwolnione, maurenka usunęła z ich skórę. Resztę kurczaka odłożyła gdzieś na bok, miał się nimi zająć krasnolud. W międzyczasie pilnowała, by jaja gotowały się jak należy. - Coś jeszcze zrobić szefie? - zaśmiała się.
Evening Antarii:
Anielica poczuła to dotknięcie. Nie tak bezpośrednio, bo przecież w piórach nie było nerwów. Ale w samych skrzydłach były. Szurania butów i skrzypienia desek nie słyszała, bo była wsłuchana we własne myśli, które były raczej pozytywne. Trochę skoncentrowane na jej przyjaciołach, potem coś ją tknęło do rozmyślań o tym, że kiedy ona będzie żyła wiecznie, inni będą zmagać się z upływem czasu. Na przykład Armin i Silion...
-Hm? Nic mnie nie trapi- powiedziała, odwracając głowę w stronę Salazara. I ignorując ten lekki dotyk dłoni. -Wszystko dobrze. Tak sobie tylko... Starałam się uniknąć rozkazów, gdyż choć lubię pływać statkami, to wiem tylko co to żagiel, burta, rufa, ster i kajuta. Mogłabym jeszcze coś popsuć- zaśmiała się jakby do siebie.
Silion aep Mor:
Krasnolud szybko uwinął się z mięsem, po jakimś czasie miał już je ładnie poporcjowane i ułożone na osobnej desce. Czekało ono teraz na panierkę i gorący olej.
Obmył nóż w wodzie po czym odłożył go na bok by nie zawadzał mu w tej chwili.
- No właśnie się kurcze zastanawiam co teraz zrobić bo skoro mówisz by zrobić to w stylu "zrób to sam" to nie wiem... Ciężko mi jakiś konkretny posiłek wymyślić, nie chce też zawieść oczekiwań załogi. - zrobił krzywy uśmiech - Pokrój chleb kochanie. - rzekł wesoło.
- Damy im dużo warzyw do tych kanapek bo jeśli nie zużyjemy świeżyzny typu pomidory i świeże ogórki to nam zgniją. Jeśli masz jakieś pomysły co do tej kolacji to chętnie cię wysłucham. - rzekł.
Sam podszedł do szafki i wyjął z niej dużą miskę w której szybko znalazła się mąka, w drugiej misce znalazły się jajka a trzecia była pusta.
Wziął tarkę i suche bułki, starł je szybko na tarle do pustej miski i wziął się za robienie panierki.
Piersi kurczaka wpierw posypał przyprawami, potem obtaczał je w mące, zanurzał w rozkłóconym jajku a na końcu posypywał startą bułką.
Dwie patelnie położył na rozgrzanej blasze kuchenki opalanej drewnem i wrzucił na nie po trochę masła. Gdy masło się rozpuściło układał na każdej patelni po jednej piersi i smażył z obu stron.
On sobie pracował a maurenka w tym czasie miała przygotować dodatki. Różnorakie dodatki.
Canis:
- Tu już nic nie można zepsuć... tu jest nawet dziura w pokładzie, jak dopłyniemy tym gdzieś i wrócimy to będę szczęśliwy... - powiedział i wzruszył ramionami z krzywą miną. - To dobrze, że nic cię nie trapi... mnie bardzo, że długo się nie widzieliśmy. Knowania zajmują zbyt dużo czasu, nie raz odwodzą od rzeczy wa... A cóż to? - Zapytał patrząc na zawieszoną ozdobę... Srebrną głowę wilka z rozwartą paszczą na mithrilowym łańcuchu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej