Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Kenshin:
Kenshin jak to druid troszczył się o wszystkie żywe istoty, które powołała do życia Ventepi. Dlatego los maurenki nie był mu obojętny. Ork przyglądał się zmęczonej dziewczynie od wymiotowania i bólu brzucha i zdał sobie sprawę, że taki sam los mógł go spotkać na szczęście przed wyprawą zaliczył test wilka morskiego a potem się jakoś przywykł do życia w morzu pomimo, że to jego drugi rejs. Druid tak patrzył się na pustą szklanice, że postanowił wypełnić ją jeszcze odrobiną wódeczki z bimbrowi Domenika.
- To, co Domenik na drugą nóżkę i kończymy z piciem, bo szkoda takiego cennego trunku wypić na raz. Trzeba coś zaoszczędzić na przyszłość. Jeżeli o strzelaniu mowa to mój łuk jest do tego przystosowany, ale strzelanie do bezbronnej mewy jest co najmniej nudne, bo jaka to frajda?
Polał sobie i brodaczowi licząc, że coś się odezwie znaczy zarzuci jakimś toastem, po czym zwrócił się jeszcze do Armin, o strzelanie do mew to mógł sobie ork zapomnieć!
- Armin wszystko będzie dobrze, jak trafisz na ląd wtedy powinnaś w miarę dojść do siebie. Teraz po prostu musisz to wytrzymać, ale pij płyny, żebyś nam się tu czasem nie odwodniła.
Silion aep Mor:
- Cholera, nie wiedziałem jak to miało być zrobione, przepraszam. - rzekł odrobinę zakłopotany - Dobra, to niech te będą na rano a ja tutaj zaraz wrzuce na patelnie kilka innych sztuk. - rzekł drapiąc się po brodzie.
Wyjął z wkładu na jajka kilka jajek i rozbił je wlewając zawartość na patelnię. Oczywiście wcześniej dodał odrobinę masełka by nie smażyć na suchym, takie coś zwykle kończyło się przypalonym naczyniem.
- Kazmir swój chłop to trzeba przyznać - rzekł wesoło i mrugnął oczkiem.
- Masz kości do gry? To dawaj, gramy. Może pierwsza runda tak na próbę?
Armin:
Na pewno sobie nie porucha.
- Ale czym my mamy się zając na statku? - Armin zwróciła się do krasnoluda. - Mamy ograniczone pole do popisu. - dodała po chwili namysłu. Usłyszała pocieszające słowa orka, które faktycznie podtrzymały ją na duchu.
- Obyśmy byli już blisko. Mam dość bujania. - stwierdziła zmarnowanym głosem ciemnoskóra. - Co mi po uzupełnianiu płynów jak i tak po pewnym czasie i tak są usuwane przez mój organizm? - spytała się Kenshina.
Domenik aep Zirgin:
- Medycy mówią że tak trzeba. Racja Kenshin, wódka stygnie! Pociągnął kielicha. - Silionku mordo, ja mam kości. Położył dwie na stole.
Nazwa: Kości do gry
Opis: Wykonane z kości słoniowej kości do gry
Kenshin:
- Inaczej padniesz nam z wycieńczenia i odwodnienia a tego nie chcemy choć wiem, że to brak logiki, ale taka jest prawda. Powiedział, co wiedział a zasada ta jest znana jak świat tak mu się przynajmniej wydawało. Keshin znał się na pocieszaniu to prawda, ale nie wiedział co mógłby jeszcze powiedzieć aby kobiecie trochę ulżyło. Teraz to ona potrzebowała stałego lądu, jednakże padło ważne pytanie ile jeszcze czasu nam zostało.
- Właśnie daleko jeszcze?
Rzucił pytaniem po całym kambuzie, coby wszyscy usłyszeli a następnie pociągnął kielicha tak na drugą nóżkę. Druid już postanowił więcej nie pić i zachowywać się normalnie na ile pozwalał mu rozum razem z załogą, bo wiadome było, że cała zabawa się dopiero rozkręca.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej