Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Armin:
- Strata całej rodziny, teraz strata towarzysza. - powiedziała cicho ciemnoskóra. Patrzyła na kubeczek, w którym już nic nie było. Maurenka nie wiedziała, w którym momencie powinna przestać pić, ale jakoś ją to nie nurtowało. Jak sie upije to przynajmniej zapomni o śmierci Salazara. - Rasher zaczyna mnie wkurwiać. - dodała po chwili ciągle patrząc się na kubeczek. - Domenik, polej. - zwróciła się do krasnoluda.
Kenshin:
Widać było po Armin, że dziewczyna lubiła wypić a do tego się zwierzała. Dziewczyna wspomniała o utracie rodziny a później przyjaciół. Widocznie to było za wiele dla dziewczyny i musiała wyrzucić swe żale. Druid oczywiście wszystko rozumiał nawet bluzgi na Rashera! Kesnhin parował się zabijaniem kupę czasu , toteż różne koszmary się go imały a najważniejszym był zabicie chłopaka, który niedługo miał brać ślub. Dlatego na policzku miał znak x wykonany od katany pokonanego młodzieńca a drugą kreskę zrobiła jego nie doszła żona. Tak właśnie toczyło się jego życie na zabijaniu i niewyspaniu się z powodu koszmarów.
- Mnie też polejcie, bo dziś ciężko będzie zasnąć.
Mówił już zmęczony całymi wydarzeniami, ale ciężko będzie poprawić nastroje załogi.
Domenik aep Zirgin:
- A z tym to do Melkiora i jego kompanii rzekł na słowa o Rasherze, i polał. Zacząlł też nucić piosnkę.
Armin:
- Zdrowie... - powiedziała zrezygnowanym głosem ciemnoskóra i wypiła zawartość kubeczka. Tym razem nawet nie zrobiła delikatnego grymasu na twarzy. Odłożyła naczynie na stolik i oparła łokieć o stolik. Na szczęście Domenik zaczął nucić szantę, taką dosyć wesołą. Maurenka patrzyła w stronę krasnoluda i można powiedzieć, że jej kąciki ust delikatnie się uniosły. Mężczyzna wiedział co zrobić, żeby chociaż troszeczkę rozweselić towarzystwo. Taka sekunda szczęścia była teraz bardzo cenna. Kobieta siedziała tak słuchając nucenia i nie mówiła nic.
Kenshin:
Ork również opróżnił swój kubeczek, ale potem zasłuchał się jak nuci Domenik jedną z szant. Oczywiście była ona o piciu! I to pewnie było zagranie celowe ze strony brodacza, by towarzystwu lepiej się piło. Kesnhin lekko zaczął tupać nogą w rytm muzyki na moment zapominając o zgonie towarzysza, bo jeszcze przyjdzie czas na wspominki o nagle zmarłym człowieku. Tymczasem jednak dał się ponieść piosence i w milczeniu jak maurenka słuchał pieśni, ale i tak niedługo musiał pójść spać, lecz nie miał pewności czy zaśnie spokojnie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej