Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości

<< < (86/139) > >>

Dragosani:
W pierwszej chwili Drago miał dylemat. Ruszyć na pomoc Melkiorowi (trochę bezcelową, skoro Salazar zapewne i tak nie żył), czy też pomóc się pozbierać Evening. Rozterki te trwały tylko mgnienie oka. Szybko złapał za linę i uwiązał pętle na jej końcu, aby łatwiej było przewiesić przez nią ciało. Rzucił okiem na resztę, czy też coś robi. Podbiegł do burty i rzucił linę Melkiorowi. Trzymał mocno za jej koniec, gotów do wciągnięcia "ładunku".

Kenshin:
Ork pobiegł do Draga i również złapał za koniec liny, bo w końcu uspokoił swoje nerwy i mógł działać normalnie. Teraz liczyło się wyciągnięcie ciała jego starego druha, którego miał okazje poznać jeszcze jak byli w pakcie.

Silion aep Mor:
Krasnolud nawrócił na pięcie z kambuza po czym spowrotem pobiegł na pokład.
Chwycił za jedną z lin, przewiązał ją i rzucił koniec w stronę Melkiora, trzymał ją pewnie i mocno.

Melkior Tacticus:
Melkior bardziej pilnował Salazarowego mieszka niżli ciała. Uwiązał je na linach i obaj zostali wciągnięci.
- Nie żyje. Stwierdził sucho przemoczony elf wdrapując się na pokład. Kucnął przy ciele.

//Jego ekwipunek się podzieli. Grzywny też.

Dragosani:
Wampir też przyjrzał się ciału.
- Wygląda jakby trawiła go jakaś choroba. Ta krew też nie wygląda naturalnie. Ani tak nie pachnie. - Pociągnął nosem. - Czyżby skoczył, bo zdawał sobie sprawę, że umiera i nie chciał rozsiać zarazy po załodze? - zgadywał.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej