Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości

<< < (78/139) > >>

Evening Antarii:
-Zaproś mnie na swój pogrzeb- rzuciła do Ar. -Ja już podziękuję.

Armin:
- A zapraszam. - odpowiedziała maurenka. - Za to, by po tym łyku nie trafić do grobu. - zawołała ciemnoskóra po czym wypiła zawartość kubeczka. Ponownie zaczęło ją palić gardło i przełyk. ÂŻołądek dopiero miał zobaczyć co to znaczy żyć w piekle. Armin dzielnie się trzymała i nie chciała pić wody.

Kenshin:
Teraz, Kesnhin podszedł do kubeczka z nieodpartym szacunkiem, niemalże jak samuraj do swego pana. Ork wiedział, że nie wypicie nalanego będzie ujmą na honorze zwłaszcza, że to on zaproponował by napełnić kubeczki ten jeszcze jeden raz! Tak się właśnie stało. Dlatego podniósł swój kubeczek ten i wypowiedział nowe słowa toastu.
- Oby nam się! 
Po tych kilku słowach przechylił cały kubek, ale tym razem nie bawił się nim a przechylił go tak, że gorycz prawie nie dotknęła języka, tylko trafiła prosto do gardła. Tam dopiero zaczął się chaos i totalna destrukcja, bo gorycz znacznie przewyższała pierwsze wypicie a do tego to nagłe uderzenie gorąca w okolicy brzucha i gdyby Kesnhin nie był orkiem to dawno by puścił pawia na zgromadzonych! Orkowa krew była tutaj na miejscu, jak i ich waga oraz przyzwyczajenia żywieniowe uodporniły go znacznie, toteż wytrzymał znacznie więcej od zwykłych ludzi, ale kilka łez pojawiło się w jego oczach, które szybko wytarł i odstawił wreszcie kubek. Podziwiał Armin za to, że pije jeszcze jednego, nigdy nie przypuszczał, że kobieta będzie taka harda!

Dragosani:
Drago też przemilczał, to ze Armin zignorowała jego słowa. Nie.mówił o tym zbyt poważnie, co było.zaznaczone. Przemienienie kogoś w wampira nie było decyzją, którą podejmuje się przy alkoholu. Uniósł lekko kubek z uzupełnioną zawartością. Toast maurenki był dobry. ÂŻyciowy. Wampir upił łyk. I znów musiał skupić się, aby móc przez to przejść. Nie było łatwo, trunek Domenica był mocny. Naprawdę. Wampir przez chwilę zastanawiał się jakby smakowała krew kogoś opitego tym czymś. Przełknął łyk.
- Ehh... normalnie nie wzywam bogów, ale Zartacie. Mocne to. - Odstawił kubek na stół. Przetarł twarz dłonią.
- Znacie może jakieś ciekawe opowieści? Coby tak nie siedzieć jak żule przy wódzie, a z kulturą posłuchać czegoś? - zapytał.

Domenik aep Zirgin:
- Masz pińc tysionców lat, zarzuć nam opowiastką o tym jak rzucałeś kupą w wilkołaki za gówniarza!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej