Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Dragosani:
Drago także spojrzał na płonący bryg. Ognisko takie. Na wodzie. Brakowało tylko gitary i kiełbasek.
- Płonie ognisko morskieee... - zanucił cicho. Tak mu się wymskło, miał nadzieję, że nikt tego nie usłyszał.
- Gromadzenie pamiątek, jeśli jest się nieśmiertelnym, jest trochę niepraktyczne. Przez wieki zbierzesz ich naprawdę dużo. Gdzie będziesz je trzymała? - zapytał. - Lepiej używać wspomnień jako pamiątek. Zajmuja mniej miejsca i nie trzeba ich wycierać z kurzu - doradził. Wszak trochę już żył, mógł się podzielić doświadczeniem z kimś, kto dopiero co pozbył się brzemienia śmierci. Rzecz jasna nawet on, wampir, nie był tak jego pozbawiony, jak anielica Evening.
- Ale skąd wiesz, że nie wydoroślałem już dawno, a teraz po prostu przeżywam kryzys wieku średniego? - spytał żartobliwie.
Evening Antarii:
Eve za to słyszała! Stała blisko, więc przecież miała prawo usłyszeć, prawda?
-...wiatr smętną piosnkę niesieee- donuciła i uśmiechnęła się szeroko. Właśnie w tym momencie nadpalony maszt złamał się i spadł do wody, łamiąc przy tym żarzące się deski pokładu. Bryg przechylił się przez to i powoli tonął, rozpadał się, a kości piratów na zawsze spoczną w tym miejscu na morskim dnie.
-W moim dworze mam mnóstwo pokojów, których nie używam. Na razie jest tych pamiątek niewiele i są małe. Później się zobaczy. Najwyżej część przeniosę do ciebie, żeby zagraciły ci dom. Od wycierania kurzu mam niewolników- powiedziała. Przecież nie zbierałaby pamiątek z każdego przeżytego dnia. Tylko z takich większych wypraw, do odległych krańców świata, jaki znała, jaki przedstawiały mapy.
-Hahah i jak on się objawia?- zainteresowała się bardzo anielica. Wlepiła więc niebieskie oczy w wampira i czekała na odpowiedź z ciekawością.
Dragosani:
Drago zerknął w stronę brygu, gdy maszt się złamał. Złamanie tegoż, jak i uderzenie o płonący pokład, było dość głośne. To zwróciło uwagę wampira. Zaraz po tym wrócił wzrokiem do Evening. Nie komentował słów anielicy o zagraceniu mu domu. Nie odparł też na nic o wzmiankę o niewolnikach. Były ważniejsze tematy.
- Różnie. - Wzruszył ramionami. - Podrywam nastolatki na nietoperza, kupuję bezużyteczne i drogie rzeczy. Jeszcze brakuje, żebym założył młodzieżowy zespół muzyczny, czy coś - odpowiedział. - Może się to teraz wydać śmieszne, ale sam pamiętam jak dawniej byłem bardziej sztywny. Takim typowym wampirem byłem - zaśmiał sie cicho na wspomnienie dawnych lat.
Evening Antarii:
-Co? Nieee.... One samie się na to podrywają. Wiem, bo ja też na to poleciałam -tu na jej twarzy pojawił się grymas. Ale nie taki ironiczny, tylko wyrażający niezrozumienie własnego zachowania, gdy była młodsza. Teraz leci na statki. - A kupujesz drogie i bezużyteczne rzeczy bo możesz, stać się. Nie masz co robić z grzywnami, więc dlatego tak robisz. Każdy by tak robił. A kryzys wieku średniego oznaczałby, że zostało ci jeszcze raz tyle życia, ile dotąd przeżyłeś-- odparła anielica. Ona chyba trochę inaczej widziała tę sytuację. Na wzmiankę o "dawnych latach" młodości Draga, Eve też się zaśmiała. -Bo to inne czasy były. I nie znałeś mnie- uśmiechnęła się.
Dragosani:
No a Drago tylko czekał na podobne słowa. Uśmiechnął się wrednie. Czego oczywiście Evening zobaczyć nie mogła, bo maska. Ale po oczach mogła coś tam zobaczyć.
- Wychodzi na to, że masz na mnie zły wpływ - odpowiedział. Rzecz jasna nie miało to sensu. Wszak zaczął być obecnym sobą jeszcze zanim poznał Eve. Największy wpływ na jego osobowość miała śmierć na krzyżu. Ale cóż, ukrzyżowanie, Evening, co za różnica?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej