Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości

<< < (63/139) > >>

Melkior Tacticus:
- Później Drago, to nie jest priorytetem. A teraz idę zrobić użytek z obranej przez ciebie cebuli i zrobię obiad.

Dragosani:
Drago uśmiechnął się. Z tym, że nie było widać tego wspaniałego i rozmiękczającego niewieście (i nie tylko) serca uśmiechu spod jego maski. ÂŚwiat będzie musiał się obyć bez niego.
- Dzięki, będę miał kolację - odparł. Wziął od anielicy butelki i wszystko zaniósł pod pokład, aby zostawić to obok swojej pryczy. Właściwie poustawiał butelki pod nią, aby nie przeszkadzały. Następne wrócił na pokład. Ot, tak, bo mógł.
- A dla siebie coś znalazłaś? - zapytał anielicy, gdy do niej podszedł.

Evening Antarii:
-Smacznego. Gdyby nie ja stałbyś się starym zasuszonym wampirem- uśmiechnęła się złośliwie, ale Drago wiedział, że to oznaka przyjaźni. Potem Eve poczekała, aż wampir poszedł, zostawił butelki i wrócił. W tym czasie próbowała słuchać o czym ten wredny dla niej krasnolud rozmawiał z Melkiorem. Nic z tego nie zrozumiała i chyba nie chciała zrozumieć, gdyż w pewnym momencie zwyczajnie nie zwracała na nich uwagi. Demony, piraci... Niezbyt atrakcyjny dla kobiety temat. Eve wolała wysłuchać rozkazów kapitana i po prostu je wykonać, a nie domniemywać, zgadywać, planować. Dragosani wrócił, przerywając jej krótkie rozmyślania.
-Znalazłam to!- oznajmiła zadowolona z siebie jakby znalazła skarb krasnoludów i z kieszonki wyjęła zardzewiałą szkatułkę. Otworzyła ją, pokazała Dragowi co by wiedział jakie cudo znalazła, i pyknęła palcem w szklaną szybkę za którą niemrawo ruszała się igła magnetyczna. W pewnym momencie ustawiła się wprost na wampira.
-O, patrz. Wskazuje ciebie- udała zachwycenie, choć to był przecież tylko przypadek. -Teraz zawsze będę wiedziała, gdzie jesteś- uśmiechnęła się lekko.

Kenshin:
Ork słysząc słowo obiad uśmiechnął się pod nosem, bo w sumie zachciało mu się zjeść coś dobrego. Owsianka właśnie się skończyła a wypadłoby uzupełnić braki zwłaszcza po walce, którą niedawno mięli. Sillion gdzieś się zagubił, ale to pewnie na chwilę, więc cała uwaga padła na Draga, który to przed walką obierał cebulę. Kesnhin już był ciekaw co nieśmiertelny zrobi z tego warzywa, może jakąś zupę cebulową? W międzyczasie ork postanowił pochodzić po pokładzie i zebrać myśli, bo o gotowaniu miał zielone pojęcie. Jedynie co potrafił zrobić to upiec dziczyznę wcześniej upolowaną a i to czasem mu nie wychodziło. 

Dragosani:
Drago spojrzał na igłę kompasu. Istotnie wskazywała wprost na niego. Jak ostrze sztyletetu, czy inna strzała. Zapewne zupełnie przypadkowo. Znaczy chyba. Wampir miał taką nadzieję. Westchnął.
- Eh, czyli będę musiał zrezygnować z chowania się w twojej szafie na noce... - odparł zrezygnowany.  Oczywiście w ramach żartu. Przecież nie chował się po szafach Evening. Ani innych kobiet. Chyba.
Trochę też chyba rozczarował rozmyślania Kenshina, gdyż absolutnie nie zamierzał robić obiadu. Poza tym ork tak naprawdę nie chciał jest dania zrobionego przez Draga. Tylko jeszcze o tym nie wiedział. Rzecz jasna sam Drago nie znał myśli orka, więc beztrosko kontynuował rozmowę z anielicą.
- Ale przyznam, że przydatne. Szczególnie w trakcie długich lotów. Nawigacja to podstawa - powiedział.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej