Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Canis:
- Albo masz mnie za idiotę albo za naiwnego człowieka. Tam gdzie są ludzie, tam jest przestępczość, tam gdzie woda, tam też piraci, to oczywiste, ze tam są. - Zauważył wzruszając ramionami. - Obecnie ja mam większy problem z korupcją wśród władzy. Na dodatek ci powiem, ze na Chatal demona raczej nie ma, a jeżeli to skutecznie ukryty z dala od ludzi. Jedno co jest dobre, to duża ilość soli na całej wyspie.
Melkior Tacticus:
- Nie zrozumieliśmy... mniejsza z tym. Nikt tu nie mówi że demon jest na Chatal. Ba, nie podejrzewa nawet.
Kenshin:
I cała opowieść skończyła na się na demonie, piratach i innych złych osobnikach, ale te rzeczy nadal ciekawiły orka teraz już wiedział, że świat to nie tylko konkordat las i puszcze są jeszcze na świecie kilka innych ważnych rzeczy, lecz szkoda, że we wszystko musi być wplątane w zło, niecne uczynki i wszelakie intrygi. Teraz już nie da się załatwić bezinteresownie. Kenshin zawiesił nieco głowę zastanawiając się nad tym wszystkim, ale cóż mu przyszło musiał dać z siebie wszystko i poznać ten kawałek świata nim z znów zaszyje się w lesie w celu odpoczynku. "Czarna perła" powoli odpływała od statku piratów i całe szczęście, bo widok jego przypominał mu ciągle o tych nieszczęsnych niewolnikach trzymanych w klatach jak zwierzęta na arenie w Atusel! Dwa miejsca, które powinny zniknąć z ramienia konkordatu, gdyby tylko ktoś potrafił odpowiednio nim zarządzać. Jednak to nie były przemyślenia na teraz, ale na odległe dni tymczasem ork bacznie słuchał dalszych rozmów do, których dołączyła Armin. Kobieta była zaciekawiona jak i on sam, tylko że jednak milczała co było dość zrozumiane. Interesujące było również czy cała załoga będzie chciała zahaczyć o Sannau i mógł być pewien, że zaczepka Domenika na temat złota może zmusić wszystkich do obrania nowego kursu. Ork jednak uważał, że nikt tutaj z obecnych nie będzie tak łasy na złoto, które ponoć może się tam znajdować, no może poza innymi krasnoludami, bo dla nich słowo złoto otwiera w ich głowie wiele możliwości, ale ork mógł się w każdym razie mylić i oceniać po stereotypach, co nie?
Dragosani:
W czasie gdy reszta rozmawiała (albo przechodziła na Perłę), Drago skończył pobierać krew kapitana. Oczywiście także wrócił na bryg Melkiora. Rozglądał się za Evening. Tak, dla lepszych widoków, niż statek piratów. No i powinna mieć jego krew. Szukając jej podszedł do Melkiora i reszty.
- Mam krew kapitana. - Pokazał butelkę. - Wybadam z niej co będę mógł. Ale to później - dodał i rozejrzał się. - Widzieliście może Evening? - zapytał.
Evening Antarii:
-Z takimi tekstami to zaraz trafisz za burtę- prychnęła Eve. Oczywiście wzięła butelki pełne pożywnej krwi. Może nie była to krew dziewic zebrana o północy w pełnię księżyca. Ale lepsze to, niż nic.
Jakiś czas później...
Anielica przeszła na Perłę razem z innymi. Trzymała butelki pełne posoki. Nie była zbyt zorientowana co się co się teraz działo. Jakoś się pogubiła.
-Tu jestem, wampirku- rzekła Eve podchodząc do Antaresa i unosząc jedną butelkę wyżej.
//
Nazwa: Kompas piratów z "łososiowego" brygu.
Opis: Jest to zwykły, tradycyjny kompas w formie metalowej szkatułki. Nie ma żadnych zdobień, pokrywa go też rdza. Jest on pamiątką z wyprawy na Torgon i po prostu przydatnym narzędziem do nawigacji.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej