Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości

<< < (60/139) > >>

Kenshin:
Czy on aby nie wspomniał o Tinrileicie?
Ork zdziwiony, że krasnolud o tym wspomniał znacznie przybliżył się do rozmówców, aby posłuchać a nawet zadać pytanie.
- Domeniku możesz opowiedzieć, o tym coś więcej? Jestem strasznie ciekaw tej historii.
Patrzył się na brodacza prawie, że błagalnymi oczyma i już było wiadome, że ork nie zachowuje się tak jak powinien. Dało się zauważyć tą część przypominającą ludzką, którą miał znacznie bardziej rozbudowaną.

Canis:
Chatal było kiedyś swoista kolonią niewolniczą. Draconi tam nie żyli. - wtrącał do rozmowy Melkiroa z Domenickiem. - Poza tym Draconi wiedza, ze nic nie żyje tam na wyspach bo co 100 lat wszystko tam wymiera zabijane przez starożytnego smoka Vesuwiusa, którego dane było nam spotkać. My zasiedlamy od 2 lat poznając terytoria.

Domenik aep Zirgin:
- Zaraz! Krasnolud spanikował, pobiegł do swojej pryczy w kubryku by po chwili wrócić z butelką Pavulonu. Obalił pół litra na raz. Odetchnął dwa razy.
- Księstwo Torreno, jedno miasto, zamek i 15 wsi. Wciśnięte między inne państwa-miasta jednego z dwóch kontynentów naszego księżyca. "Książe" Antonio Banderes Juan Miguel Cortez Torreno... nie wiem co mnie pokusiło by zostać jego korsarzem, chuj dobrze płacił może dlatego. Ale gdy zadarł z Cesarstwem i orkami z Klanu Wilka zaczął się pozbywać kaprów. Aragorn wtedy prowadził intratne ynteresy w Tinrilecie, ktoś zażyczył se polowanie na smoka. Torreno miał mi wskazać lokalizację jednego z dzikich Tinriletańskich gadzin. Zamiast tego trafiłem do lochu. Uciekłem, jakoś dostałem się na Marant. Kurwa! Myślałem że nigdy już nie usłysszę o tej kurwie. Torreno upadło przez plagę zombie stworzonych jako armia... Torreno zwiał, czyżby na Marant?

Melkior Tacticus:
- No tak Salazarze, co nie znaczy że jacys piraci nie porywają ludzi czy coś. Trzeba będzie uważać i częściej pływać na patrole. Odpowiedział hrabiemu jaszczurce, słowa krasnoluda zaś wprawiły elfa w konsternację.
- Pfff... No dobra, a Sannau i Teolonh czy jak mu tam?

Kenshin:
Ork z zaciekawieniem przysłuchiwał się wszystkiemu nie chciał utracić krzty informacji o jego domu rodzinnym. Atak zombii i innych maszkar nawet nie słyszał, a co tu mówić dopiero o smoku! Te bestie były tak rzadko spotykane, że aż niemożliwie do wytropienia, a tu sobie ktoś zlecił sobie zabicie takiej poczwary. Kesnhin na poważnie zrobił wielkie oczy patrząc cały czas na brodacza.
Tak, tak mów więcej.
Mówiły jego oczy a usta milczały, coby nie zakłócić rozmówcy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej