Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości

<< < (58/139) > >>

Kenshin:
Kenshin wzruszył ramionami i pokręcił głową z tego wszystkiego, nie mógł uwierzyć, że są ludzie, którzy zajmują się handlowaniem niewolników to na poważnie oburzyło czarnego orka, ale Ashog miał rację pora było się zbierać i ogłosić kapitanowi czym się zajmowali piraci.
- Dobra i nic tu po nas.
Ork obrócił się na pięcie i poszedł schodami tym razem do góry w stronę kajuty gdzie pewnie jest Melkior. Druid po drodze starał się zapomnieć co widział, ale musiał do tego popić wina i to w dużej ilości! Cała ta łódź to jedno wielkie nieszczęście, które należało spalić by oczyścić to ze wszystkiego. Jednak Kesnhin dotarł do kajuty i powiedział nie wchodząc już do środka.
- To byli łowcy niewolników. Pełno klatek pod pokładem a o reszcie nie warto wspominać smród, brud i ubóstwo. Trzeba spalić tą łódź i wynosić się stąd póki czas, bo jeszcze natrafimy na innych piratów.
Ork kończąc udał się na główny pokład i po deskach przeszedł na perłę, która powoli się ustawiała na właściwy kurs.

Melkior Tacticus:
//Okręty są nadal złączone  ;p

- Czyli jednak... Melkior zabrał mapę i dziennik pokładowy, wrócił na swój okręt i zaniósł wszystko do swojej komnaty. Wyszedł na pokład, czekał aż wszyscy wrócą.

Ashog "Stalowa furia":
Ork jeszcze chwilkę został, upewniając się że nie ma tu ukrytego schowka. Niestety takowego nie uświadczył. Wrócił więc na "Perłę".

Dragosani:
- Eve, słonko ty moje! - zawołał wampir, gdy dowiedział się, gdzie leży kapitan. Uwielbiał tak zwracać się do kobiet. Bo co to było, miłe słowa, czy nie? Wszak wampiry słońca nie lubią.
- Mogłabyś przechować to chwilę? - zapytał, podając jej butelki z zapasami. Trzy litrowe butelki z krwią. Czyste! - Odwdzięczę się w jakiś sposób. - Posłał anielicy dragowy uśmiech. Zakrył twarz maską i wyszedł.  Miał nadzieję, że Evening nie będzie wredna i nie zostawi tutaj po prostu jego zapasów. Wszak musiał coś pić. A załogę podgryzać to tak średnio. Najpierw udał się do pokładowej kuchni po jedna butelkę, którą tam zostawił. Wziął ją. Od reszty wyróżniała się pożółkłą etykietą. Podpisana była jako nalewka. Po prostu. Rzecz jasna teraz byłą pusta, Drago wylał wszystko wcześniej. Udał się na pokład. Tam znalazł ciało kapitana. Wziął sztylet i kucnąwszy przy ciele kapitana piratów naciął odpowiednie żyły, aby zlać nieco krwi. Trochę opornie ona schodziła, ale udało się. Zaczął napełniać butelkę. Załoga zaczęła wracać na Perłę, lecz jeszcze nie wszyscy wrócili. Miał więc jeszcze chwilę.

Melkior Tacticus:
Melkior zaś podszedł do Salazara.
- Tuś mi uciekł, wedle map i dziennika płynęli na Chatal po niewolników dla Mistrza. Kimkolwiek on jest. Byli z kimś tam umówieni, ów istota zapisana tylko jako "T" miała mieć dla nich 15 zdrowych ofiar...  Wnioskuję po napisie na mapie że to Teolohn. Brzmi jak imie demona.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej