Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Melkior Tacticus:
//Kartacze to rodzaj amunicji ;[
- Ognia! Działo nabite kartaczem wypaliło, drobne żelazne kulki zmasakrowały kilku piratów - Do abordażu! Rozkazał, załoga zaczęła zarzucać liny z hakami gdy okręty zbliżyły się na odpowiednia odległość.
7x pirat
Kenshin:
// Sorki :(
Tak jak to ork przewidział kartacz rozwalił kilku piratów niemal na strzępki, ale to nie był koniec bo pora była na abordaż. Kednhin nie za bardzo się kwapił do tego, toteż postanowił zlikwidować kilku wrogów za pomocą łuku oraz strzał. Druid w końcu dobyły swój łuk oraz jedną z żelaznych strzał i rozpoczął zawody.
ÂŁowca konkordatu nałożył strzałę na cięciwę łuku mocno naciągając. Ork musiał przyzwyczaić się przez chwilę, bo okrętem trochę kołysało, a gdy już uspokoił swoje ciało mógł spokojnie wymierzyć w pirata, który chciał wyrzucić haki abordażowe do morza. Druid po chwili wypuścił strzałę mierząc w jego głowę i po zaledwie trzech sekundach wypuścił strzałę. ÂŻelazny pocisk przeleciał na drugą stronę okrętu trafiając bezpośrednio człowieka w głowę. Grot strzały przebił się przez miękką skórę a potem czaszkę pirata uśmiercając go właściwie na miejscu i jedynie zimny trup zagościł w morzu, kiedy ciało wypadło za burtę okrętu.
No i przysięga złamana! Jakie to proste. Powiedział sobie w głowie po czym wyciągnął kolejną żelazną strzałę z kołczanu i umieszczając ją na cięciwie łuku ponownie ją naciągnął do granic możliwości i oczekiwał na oddanie drugiego celnego strzału. Ork skupił swoją uwagę teraz na wietrze i z tego właśnie powodu przymrużył swoje lewe oko i rozpoczął celowanie do kolejnego z piratów, którzy szykowali się do abordażu. Wiatr wiał po jego łysinie a nawet odbijało światło słoneczne, ale to nie było teraz najważniejsze tylko wypuszczenie tej jednej strzały, którą w końcu poleciała trafiając mężczyznę prosto w szyję. Grot strzały przebił się na wylot nawet rozrywając tętnice szyjną. Krwi było co nie miara, ale najważniejsze jest to, że pirat mógł zapomnieć o abordażu i się po prostu udusił z braku tlenu a wypływająca krew zaczęła zdobić deski uszkodzonego już okrętu. Teraz tylko bezwładne ciało pozostało na miejscu, gdyż jego dusza odleciała do królestwa Rashera!
Tak oto druid pozbawił życia dwóch piratów z pozostałej siódemki w nocy pewnie będzie miał kolejne koszmary a twarze zabitych będą go nękać do końca życia!
5x pirat
pozostaje 14 żelaznych strzał
Armin:
Ciemnoskórej nie przeszkadzał harmider, który zapanował na obydwu statkach. Z jednej strony rozlegał się donośny huk wystrzelania masywnych kul z armat i krzyki kapitana. Jednak każdy wiedziała co ma robić i nikt nie spoczywał na laurach. Zaś z drugiej strony piraci zupełnie nie wiedzieli co zrobić w zaistniałej sytuacji, w końcu stracili przywódcę. Biegali jak oszalali, chociaż była w tym jakaś logika. Niektórzy złapali za miecze, niektórzy szykowali się do abordażu, a jeszcze inni nie robili nic innego oprócz panikowania.
Kiedy Evening pofrunęła w niebo z zamiarem pokonania kilku złoczyńców. W tym właśnie momencie Armin zaczęła skupiać się jeszcze bardziej, gdyż nie chciała, by przyjaciółce coś się stało. Chociaż z drugiej strony chyba żaden z piratów nie zdołał by zranić anielicy. Maurenka stanęła na lekkim rozkroku i zaczęła celować w grupę piratów. Kobieta wybrała sobie jeden cel i trzymała się niego. Był to zwyczajny mężczyzna, który był zajęty patrzeniem się w stronę latającej Evening. Ciemnoskóra skupiła się i kiedy cel przysunął się wystarczająco blisko, Armin wystrzeliła z kuszy. ÂŻelazny bełt przebił szyję nieszczęsnego pirata. Zaczął bardzo mocno krwawić i po paru chwilach osunął się na ziemię wykrwawiając się na śmierć. Własnie wtedy maurenka usłyszała hasło 'do abordażu'. Dziewczyna postanowiła wyjąć sztylet, a kuszę mieć na razie przygotowaną. Czekała na rozwój wydarzeń.
27-1= 26 bełtów
4xpirat
Dragosani:
I zaczęło się. Najpierw Evening popsuła dzień pozostałym przy życiu piratom. Potem wypaliły armaty jeszcze bardziej druzgocąc wrogą załogę. No i w końcu statki zwarły się burtami. Zaczął się abordaż. Dragosani ruszył więc do ataku. Jeszcze z pokładu Perły wymierzył pistoletem i wystrzelił celując w jednego z piratów. Z tej odległości nie miał problemów z trafieniem. Rozległ się huk wystrzału i pirat padł jak długi na pokład, z dziurą w czole. Antares.szybko schował pistolet do kabury i wyciągnął szablę. Przeskoczył zwinnie na pokład pirackiego okrętu. Niemal od razu musiał uchylić się przed próbą pchnięcia mieczem przez pirata. Oszczędnym ruchem szabli zbił z toru ciosu sztylet, który pomknął tuż za mieczem. Był to sprytny manewr ze strony pirata. Widać było, że jest on dobry. Ale Drago był lepszy. Znów wykonał unik i kontratakował. Ciął szablą mocno i pewnie. Cios spadł na pirata zanim ten zorientował się w zagrożeniu. Ostrze szabli rozcięło na ukos pierś pirata. Morski bandyta, krwawiąc odficie, padł na pokład.
Zostały 44 żelazne naboje.
ÂŻyje 2 piratów.
Ashog "Stalowa furia":
Ashog dzierżący w jednej łapie oburęczny miecz a w drugiej pawęż zgrabnie przeskoczył po ułożonej deseczce na pokład paskudnie ożaglowanego brygu. Piraci zginęli tak szybko że nawet nie zdążyli pomyśleć o poddaniu się. Ork natarł na jednego z ostatnich kretynów, pawężą blokując uderzenie szabli a czarną klingą niemalże rozpoławiając przeciwnika. Z braku doświadczenia i czegoś tam miecz z najostrzejszego znanego metalu nie był w stanie przeciąć człowieka w koszuli... klinga utkwiła w kręgosłupie.
1x pirat
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej