Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości

<< < (49/139) > >>

Kenshin:
Ork w końcu doczekał się na atak piratów, nie żeby go chciał ale cóż taki już jest los. Wrogi okręt wystrzelił z dział, ale załoga będąc w konsternacji zrobiła to zbyt wcześniej, być może zabicie kapitana to spowodowało, że ktoś źle wydał rozkaz? Teraz to nie miało takiego znaczenia, gdyż kule wylądowały w morzu omijając "Czarną perłę". Druid oczywiście podziękował Ventepi za to, że okręt wyszedł bez szwanku i z tego powodu powiedział.
-Chwała nie będzie Ventepi!
Wykrzyczał po czym podpalił lonty armat wedle rozkazu kapitana. Działa wkrótce wystrzeliły wypuszczając śmiercionośne pociski na brzydki statek piratów, jako że huk był niesamowity to na chwilę ork zatkał dłońmi swoje uszy, aby móc wkrótce się otrząść i dobyć swój łuk oraz jedną z żelaznych strzał, które wyciągnął z sajdaka.  Kenshin nie wiedział czym się kierowali piraci nadając taki kolor okrętu, być może część z nich miała problem ze wzorkiem albo słaby gust? Jednak wkrótce ta maszkara powinna zostać zatopiona i to na amen!

Melkior Tacticus:
//Kule zaś...

Rolled 4d6 : 2, 1, 3, 6, total 12

//Rezultat opisze po rzucie.

Armin:
Ciemnoskóra na wieść o piratach tylko odwróciła głowę, by ujrzeć złowrogi statek. Miał łososiowe żagle, taki bardzo męski kolor. Było na nim z kilkanaście piratów, chociaż maurenka tylko oszacowała ten wynik w głowie. Przerwała czyszczenie artylerii i odsunęła się na bok. Niestety nie miała żadnego pojęcia o armatach, sterowaniu czy też o samej budowie statku. Armin mogła się więc tylko przyglądać. Ale czy na pewno? Kobieta spostrzegła, że kusznicy właśnie oddawali strzały. To było zadanie idealne dla ciemnoskórej. Opuściła towarzyszy, którzy bawili się armatami i dołączyła do czterech dość potężnych orków. Maurenka również wyjęła swoją kuszę i załadowała ją żelaznym bełtem. Zrobiła rozkrok, by utrzymać pozycję i tak jak pozostali zaczęła celować we wrogów. Co chwilę słyszała krzyki i rozmowy, ale Armin wyciszyła wszystkie myśli i zmysły. Też chciała mieć jakiś wkład w obronie okrętu.

Evening Antarii:
-Melk... znaczy kapitanie, przydam się na coś?- anielica dotarła do elfa między wystrzałami z armat. Nie chciała być trafiona strzałą w locie, choć pewnie niewiele by jej to zrobiło. Jeszcze gorzej było przecież stać bezczynnie, skoro jednym (noo może dwoma) zaklęciem mogła obcy bryg zamienić w pływające deski.

Gorn Valfranden:
Gorn na wieść o piratach odwrócił się w stronę z której napływali piraci. Kiedy inni zaczęli podchodzić do dział  Paladyn wyciszył okrzyki. Przywołał falę dobrych wspomnień i utworzył pocisk esencji mówiąc - Izeshar Trzymał ją za pomocą telekinezy nad prawą dłonią oczekując pojawienia się  pierwszych przeciwników.  Zauważył że sojusznicza maurenka ustawiła się obok czterech orkowych najemnikach szykując broń.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej