Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Melkior Tacticus:
- Kroimy, idą pod wiatr i trudniej im manewrować... Do głowy Melkiora wpadł pewien pomysł, głupi. Bardzo. Ale zaraz mu przeszło. Wiatr wiał tak że kapitan "Perły nie miał zbytniego pola do manewru, albo taran albo kule.
- Salazar łap za ster, ja zapewnie nam spadek ich morale zabijając kapitana jeszcze nim ktokolwiek wystrzeli z dział. O tak, kusza to wspaniała broń o boskim zasięgu.
Domenik aep Zirgin:
- Szkoda że nie mamy pościgowych armat... oddam skrzynie diamentów za 8 funtowe działo. Marudził krasnolud rychtując sterburtowe działo na maksymalny zasięg.
- Gotowe kurwa! Mam nadzieje że to krasnoludzki proch a nie jakieś elfie gówno!
Canis:
- oj... jak każdy członek organizacji państwowej żołd rozleniwia, a teraz gdy nam go nie wypłacają to jeszcze bardziej rozleniwili... to tak wiesz... życie jest okrutne... - Powiedział i uśmiechnął się jak taki aniołek. <aniol>
- Ja za kule? - zapytał retorycznie a jego mina wyglądała mniej więcej tak: <huh> - Ja za kule nie mogę! mnie ten... w plecach łupie, kurna w krzyżu ból, ze nie mogę dźwigać, ja ledwo chodzę. zaczął się garbić i pokazywać na dolna część pleców szukając wymówki co by nie musieć targać kul... na szczęście uratował go Melkior. - Ster o! idealnie!
ÂŻwawym krokiem potruchtał do steru... kurde widać było, ze nagle plecy przestały mu doskwierać.
- Niech będzie. powiedział chwytając za ster i odprowadzając wzrokiem sternika. Sięgnął po lupę i opierając się piersią o koło sterowe, jednocześnie blokując je rozsunął lunetę i spojrzał w dal oceniając odległości i umiejscowienie statków w stosunku do siebie, w końcu w celu użycia armat ustawienie musi być idealne. Gdy dostrzegł usytuowanie, delikatnymi ruchami koła sterowego zaczął modyfikować kurs po łuku by ustosunkować okręty równolegle do siebie i uniemożliwić zajechanie na bok taranem - przodem. Jednocześnie znał te armaty miał podobne na swoim pokładzie znał się na tych działkach, znał ich zasięg i starał się rozgraniczać na 80-90% zasięgu by jednocześnie uniemożliwiać akcje abordażowe. Zaś jednocześnie dając kusznikom szanse do manewrów.
Kenshin:
Ork nie miał czasu ma słuchanie marudzeń i wymówek kogokolwiek,tylko szybko załadował pozostałe działa, gdyż brakowało już czasu a resztą również wzięła się do roboty i oddała się swoim zajęciom. Kenshin szybko nasypywał proch w miejsce tak zwanego zapalnika, który przytoczył w beczce Sillion. Druid kończąc sypać proch rozpoczął drugą fazę przygotowania dział wrzucając do każdej z armat po kuli. Faktem jednak było, że dział było niewiele i nie były one zbyt wyrafinowane, ale do obrony się nadawały. Ork kończąc wszystkie czynności ogłosił.
- Armaty gotowe do użycia!
W tym momencie oczekiwał na rozkaz do odpalenia i zaatakowania piratów, którzy z każdą chwilą byli coraz bliżej, ale mając jeszcze trochę czasu postanowił pomodlić się do Ventepi.
Pani proszę, żebym jakoś przetrwał tą batalię i wyszedł z niej bez szwanku. Daj mi się i możliwości, bym obronił załogę oraz siebie przed morderczymi rękami piratów.
Kenshin kończąc modlitwę spojrzał w niebo tak na chwilę.
Melkior Tacticus:
Melkior wbiegł do swojej kajuty skąd pochwycił kuszę, miecz i bełty. Miał niewiele czasu, wrogi okręt był już niemal w zasięgu dział. Oni też. Kapitan pobiegł na dziób, uniósł narychtowaną broń opierając ją o ramię. Przymknął lewe oko i zaparł się porządnie nogami. Dowódca pirackiego okrętu usiłował zmienić kurs by to oni strzelili szybciej. Jednakże pierwszy był srebrny pocisk posłany z kuszy Melkiora. Elf trafił bezbłędnie w łepetynę, mimo wiatru i kołysania. Pirat padł martwy na pokład, załoga nie wiedziała zbytnio co się właściwie stało, spanikowali. Statek sam zaczął skręcać wystawiając delikatną rufę. "ÂŁososiowy" bryg wystrzelił, jednakże kule trafiły w wodę. "Perła" była już w zasięgu strzału, podobnie jak kusznicy z jej załogi. Czterech orków ustawionych przy sterburcie wystrzeliło z kusz kładąc tyleż samo piratów.
- Ognia ze wszystkich dział!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej