Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Dragosani:
Drago oparł się o framugę drzwi, które prowadziły do kambuza.
- A - odparł na słowa krasnoluda. - Popieram, popieram. Ile za godzinę? - zapytał dość jednoznacznie rozumiejąc słowo "burdel".
Evening Antarii:
-Nie stać cię- odparła szybko rozgniewana anielica, ale to gniewne spojrzenie posłała Yarpenowi.
Armin:
Ciemnoskóra usłyszała nietaktowny tekst Yarpena i również, tak jak Evening, nie spodobały się słowa krasnoluda.
- No Yarpen, klient do ciebie! - zwróciła się do mężczyzny i spojrzała na niego przenikliwym wzrokiem.
Dragosani:
No a Drago zaśmiał się.
- Hehehe! - O właśnie tak. Mniej więcej. Rozbawiła go odpowiedź Armin. Dziewczyna potrafi odpyskować! A to dobrze. Uniósł dłoń w obronnym geście.
- Drogie panie wybaczenie ten wstrętny żart - powiedział, wciąż się cicho śmiejąc. - Ot, humor sprzed wieków. Nie polecam - dodał, chociaż cała sytuacja szczerze go rozbawiła. Osoby, które go znały lepiej mogły dostrzec te specyficzne diabliki w oczach.
Silion aep Mor:
Faktycznie w kambuzie zrobił się niezły harmider, zbyt dużo osób na zbyt małej powierzchni, dało to straszny ścisk.
Krasnolud miał w głowie mętlik słysząc przekrzykujące się osoby, podrapał się po głowie i odchrząknął.
- Ekhem, trochę nas tu dużo, nie sądzicie? - zapytał retorycznie - Zrobimy tak, Armin i Evening mają wolne. - spojrzał na anielice wzrokiem mówiącym że wygrała i jej lenistwo dalej będzie kwitnęło. Do Armin się uśmiechnął.
- Armin, ty pomogłaś mi wczoraj, nie chce Cię wykorzystywać. - dodał - Wracając do tematu. Yarpen i Drago, napewno znajdziecie sobie jakieś zajęcie. Zauważyłem że Kenshin jest tutaj taki trochę jakby zagubiony, dziś niech on mi pomoże przy śniadaniu. Tak więc resztę zapraszam ponownie gdy śniadanie będzie gotowe. - rzekł pewnym głosem, mając nadzieję że nikogo nie uraził.
Oparł się o blat i czekał na reakcję.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej