Kenshin również przeszedł się do kambuza, bo jako że na śniadanie nie wołali to postanowił sam sprawdzić, co "upichcił" brodacz. Ork idąc za kobietami i krasnoludem milczał, bo jakoś nie wiedział jakby pociągnąć rozmowę czy żartować z normalnych rzeczy on był po prostu sobą, szukając swojego kąta na tym świecie. W końcu jednak dotarł do miejsca wydawania posiłków a tam zasiadając na jednym z krzeseł patrzał, co zostało przygotowane.
- Dzień dobry Yarpenie. Widzę, że śniadanie przygotowałeś owsianki dawno nie jadłem, więc jak najbardziej skosztuję.
Powiedział i nabrał sobie do miski tyle ile mógł, by się nasycić, bo po takiej obfitej kolacji należało zjeść coś znacznie lekkiego. Ork wziął drewnianą łyżkę i nabierając sobie jedzenia dmuchał, aby się nie poparzyć po spróbowaniu postanowił wyrazić opinię na temat śniadania.
- Owsianka dobrze Ci wyszła krasnoludzie.
Uśmiechnięty druid z racji tego, że je coś ciepłego nie powiedział nic więcej, choć gdyby ktoś zrobił coś lepszego również, by nie odmówił skosztowania, bo nie chciał żeby jedzenie się zmarnowało.